show menu
+ Menu
you-are-not-so-smart

You Are Not So Smart.

Why You Have Too Many Friends on Facebook, Why Your Memory Is Mostly Fiction, and 46 Other Ways You're Deluding Yourself
You Are Not So Smart.
Autor: David McRaney

Wspaniałe pod­su­mo­wa­nie 46 błę­dów poznaw­czych. Wiele z nich było oma­wia­nych w takich książ­kach, jak Potęga Irracjonalności , ale jeśli nie czy­ta­li­ście ich, to jest wspa­niała książka na począ­tek. W prze­ciw­nym wypadku jest to dobre przy­po­mnie­nie, warte przeczytania.

1 Torowanie
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wiemy, kiedy ktoś lub coś ma na nas wpływ i jak to wpływa na nasze zacho­wa­nie.
PRAWDA: Jesteśmy nie­świa­domi cią­głych bodź­ców, które odbie­ramy od idei ufor­mo­wa­nych w naszym nie­świa­do­mym umyśle.

2 Konfabulacja
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wiemy, kiedy okła­mu­jemy samych sie­bie.
PRAWDA: Często nie mamy poję­cia o naszych moty­wa­cjach i nie zda­jąc sobie z tego sprawy two­rzymy fik­cyjne histo­rie, by wyja­śnić swoje decy­zje, emo­cje i przeszłość.

3 Efekt potwier­dze­nia
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Nasze opi­nie są wyni­kiem wielu lat racjo­nal­nej, obiek­tyw­nej ana­lizy.
PRAWDA: Nasz opi­nie są wyni­kiem wielu lat zwra­ca­nia uwagi na infor­ma­cje, które potwier­dzają to, w co wie­rzymy i jed­no­cze­snego igno­ro­wa­nia infor­ma­cji, które pod­wa­żają wcze­śniej powzięte założenia.

4 Efekt pew­no­ści wstecz­nej
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Po tym, jak nauczymy się cze­goś nowego, pamię­tamy, że kie­dyś cze­goś nie wie­dzie­li­śmy lub nie mie­li­śmy racji.
PRAWDA: Często ana­li­zu­jąc rze­czy, któ­rych się wła­śnie dowie­dzie­li­śmy, stwier­dzamy, że od początku to wie­dzie­li­śmy lub wie­rzy­li­śmy, że tak jest.

5 Naginanie fak­tów do teo­rii [ang. Texas sharp­sho­oter fal­lacy]
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Ustalając przy­czyny i skutki bie­rzemy pod uwagę loso­wość.
PRAWDA: Mamy skłon­ność do igno­ro­wa­nia loso­wych przy­pad­ków, gdy wyniki wydają się mieć zna­cze­nie, albo gdy chcemy, by losowe zda­rze­nie miało zna­czącą przyczynę.

6 Prokrastynacja
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Odkładamy rze­czy na póź­niej, ponie­waż jeste­śmy leniwi i nie potra­fimy dobrze zarzą­dzać cza­sem.
PRAWDA: Prokrastynację napę­dza sła­bość poja­wia­jąca się w obli­czu impulsu i braku myśle­nia o myśleniu.

7 „Ucieczka do nor­mal­no­ści” [ang. nor­malcy bias]
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: W obli­czu kata­strofy włą­cza się u nas instynkt samo­za­cho­waw­czy i pani­ku­jemy.
PRAWDA: Często w sytu­acji kry­zy­so­wej sta­jemy się nie­na­tu­ral­nie spo­kojni i uda­jemy, że wszystko jest w porządku.

8 Introspekcja
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wiemy, dla­czego lubimy rze­czy, które lubimy, lub dla­czego czu­jemy się tak, jak się czu­jemy.
PRAWDA: Źró­dło pew­nych sta­nów emo­cjo­nal­nych jest dla nas nie­do­stępne, i jeśli zosta­niemy zmu­szeni do ich wyja­śnie­nia, po pro­stu coś zmyślimy.

9 Heurystyka dostęp­no­ści
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Z nasta­niem mass mediów na pod­sta­wie sta­ty­styk i fak­tów zaczerp­nię­tych z wielu przy­kła­dów rozu­miemy, jak działa świat.
PRAWDA: Dużo bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że uwie­rzymy w powszech­ność jakiejś rze­czy, jeśli udało nam się zna­leźć zale­d­wie jeden jej przy­kład, a dużo mniej praw­do­po­dobne jest, że uwie­rzymy w coś, czego nigdy wcze­śniej nie widzie­li­śmy albo o czym nie słyszeliśmy.

10 Efekt prze­chod­nia
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Gdy komuś dzieje się krzywda, ludzie spie­szą, by mu pomóc.
PRAWDA: Im więk­sza liczba osób jest świad­kiem cier­pie­nia, tym mniej praw­do­po­dobne jest, że któ­ra­kol­wiek z nich udzieli pomocy.

11 Efekt Krugera-Dunninga
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Możemy prze­wi­dzieć, jak sobie pora­dzimy w każ­dej sytu­acji.
PRAWDA: Ogólnie rzecz bio­rąc, dość kiep­sko idzie nam ocena swo­jej kom­pe­ten­cji i stop­nia trud­no­ści skom­pli­ko­wa­nych zadań.

12 Apofenia
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Niektóre zbiegi oko­licz­no­ści są tak cudowne, że musza mieć zna­cze­nie.
PRAWDA: Zbiegi oko­licz­no­ści to nor­malna część życia, nawet te, które wydają się cudowne. Jakiekolwiek przy­pi­sy­wane im zna­cze­nie bie­rze się z naszej głowy.

13 Lojalność wobec marki
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wolimy te rze­czy, które mamy od tych, któ­rych nie mamy, ponie­waż pod­ję­li­śmy racjo­nalny wybór, gdy je kupo­wa­li­śmy.
PRAWDA: Wolimy te rze­czy, które posia­damy, ponie­waż racjo­na­li­zu­jemy swoje poprzed­nie wybory, by chro­nić swoją tożsamość.

14 Argument auto­ry­tetu
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Bardziej przej­mu­jemy się rze­tel­no­ścią infor­ma­cji niż tym, kto je prze­ka­zuje.
PRAWDA: Status i wia­ry­god­ność danej osoby mają ogromny wpływ na nasze postrze­ga­nie wia­do­mo­ści prze­ka­zy­wa­nych przez tę osobę.

15 Argument igno­ran­cji
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Gdy nie potra­fimy cze­goś wyja­śnić, sku­piamy się na tym, co potra­fimy udo­wod­nić.
PRAWDA: Gdy nie jeste­śmy cze­goś pewni, jeste­śmy bar­dziej skłonni do zaak­cep­to­wa­nia dziw­nych wyjaśnień.

16 Sofizmat roz­sze­rze­nia – „ata­ko­wa­nie cho­choła”
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Gdy się kłó­cimy, sta­ramy się trzy­mać fak­tów.
PRAWDA: W każ­dej kłótni złość będzie kusić nas do prze­for­mu­ło­wa­nia opi­nii przeciwnika.

17 Argumentum ad homi­nem
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jeśli nie możemy komuś ufać, powin­ni­śmy igno­ro­wać jego twier­dze­nia.
PRAWDA: To, co ktoś mówi, i dla­czego to mówi, powinno być oce­niane oddzielnie.

18 Fenomen spra­wie­dli­wego świata
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Ludzie, któ­rzy prze­gry­wają w grze życia musieli zro­bić coś nie tak, by na to zasłu­żyć.
PRAWDA: Spadkobiercy wiel­kich for­tun czę­sto nie robią nic, by żeby je otrzy­mać, a złym ludziom czę­sto udaje się unik­nąć kon­se­kwen­cji swo­ich czynów.

19 Gra w dobra publiczne
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Możemy stwo­rzyć sys­tem bez żad­nych regu­la­cji, w któ­rym wszy­scy będą przy­czy­niać się dla dobra spo­łecz­no­ści, wszy­scy sko­rzy­stają i wszy­scy będą szczę­śliwi.
PRAWDA: Bez jakiejś formy regu­la­cji, lenie i oszu­ści znisz­czą sys­tem eko­no­miczny, ponie­waż ludzie nie chcą czuć się jak frajerzy.

20 Gra ulti­ma­tum
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Akceptujemy lub odrzu­camy ofertę opie­ra­jąc się na logice.
PRAWDA: Gdy cho­dzi o zawie­ra­nie umów, decy­zje opie­ramy na swoim statusie.

21 Efekt horo­sko­powy
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jesteśmy scep­tycz­nie nasta­wieni do ogól­ni­ków.
PRAWDA: Jesteśmy skłonni wie­rzyć, że nie­ja­sne stwier­dze­nia i prze­wi­dy­wa­nia są praw­dziwe, szcze­gól­nie, jeśli są pozy­tywne i doty­czą nas osobiście.

22 Indoktrynacja sekt
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jesteśmy zbyt mądrzy, by zapi­sać się do sekty.
PRAWDA: Sekty są pełne ludzi takich, jak my.

23 Myślenie gru­powe
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Łatwiej jest roz­wią­zać pro­blemy, gdy grupa ludzi zbie­rze się razem i prze­dys­ku­tuje roz­wią­za­nia.
PRAWDA: Chęć osią­gnię­cia kon­sen­susu i unik­nię­cia kon­fron­ta­cji opóź­nia postęp.

24 Bodziec ponadnor­malny
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Mężczyźni, któ­rzy upra­wiają seks z lal­kami Real Doll są nie­nor­malni, a kobiety, które wycho­dzą za mąż za osiem­dzie­się­cio­let­nich miliar­de­rów lecą na kasę.
PRAWDA: Zarówno lalki Real Doll, jak i pod­sta­rzali lowe­lasi to bodźce ponadnormalne.

25 Heurystyka afek­tywna
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Kalkulujemy zysk i ryzyko, i zawsze decy­du­jemy się mak­sy­ma­li­zo­wać zyski i mini­ma­li­zo­wać straty.
PRAWDA: Polegamy na emo­cjach, które mówią nam, co jest dobre, a co złe, ogrom­nie prze­ce­niamy zyski i mamy skłon­ność do trzy­ma­nia się pierw­szego wrażenia.

26 Liczba Dunbara
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: W naszej gło­wie znaj­duje się wizy­tow­nik z imio­nami i twa­rzami wszyst­kich, któ­rych kie­dy­kol­wiek pozna­li­śmy.
PRAWDA: Możemy nawią­zać i utrzy­my­wać zna­jo­mość tylko z około 150 oso­bami naraz.

27 Sprzedawanie się
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Zarówno kon­sump­cjo­nizm, jak i kapi­ta­lizm są pod­trzy­my­wane przez kor­po­ra­cje i reklamy.
PRAWDA: Zarówno kon­sump­cjo­nizm, jak i kapi­ta­lizm są napę­dzane przez rywa­li­za­cję o sta­tus pomię­dzy konsumentami.

28 Inklinacja ego­istyczna
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Oceniamy sie­bie na pod­sta­wie poprzed­nich suk­ce­sów i pora­żek.
PRAWDA: Szukamy wymó­wek dla naszych pora­żek i postrze­gamy sie­bie jako bar­dziej inte­li­gent­nych i bar­dziej umie­jęt­nych niż jesteśmy.

29 Efekt świa­tła reflek­to­rów [ang. spo­tli­ght effect]
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Gdy jeste­śmy wśród innych ludzi, czu­jemy się tak, jakby wszy­scy zauwa­żali każdy ele­ment naszego wyglądu i zacho­wa­nia.
PRAWDA: Jeśli nie są do tego spro­wo­ko­wani, ludzie zwra­cają na nas nie­wielką uwagę.

30 Efekt trze­ciej osoby
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wierzymy, że nasze opi­nie i decy­zje powstają w opar­ciu o doświad­cze­nie i fakty, a ludzie, któ­rzy się z nami nie zga­dzają, ule­gają kłam­stwom i pro­pa­gan­dzie pły­ną­cym ze źró­deł, któ­rym nie ufamy.
PRAWDA: Wszyscy uwa­żają, że ludzie, z któ­rymi się nie zga­dzają są naiwni i wszy­scy myślą, że są dużo mniej podatni na per­swa­zję niż fak­tycz­nie są.

31 Katharsis
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Znalezienie ujścia dla gniewu jest sku­tecz­nym spo­so­bem na zre­du­ko­wa­nie stresu i zapo­bie­gnię­cie wyła­do­wy­wa­niu się na przy­ja­cio­łach i rodzi­nie.
PRAWDA: Wyładowywanie gniewu wzmaga agre­sywne zachowania.

32 Efekt dez­in­for­ma­cji
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wspomnienia są jak nagra­nia, które możemy sobie odtwo­rzyć.
PRAWDA: Wspomnienia są za każ­dym razem kon­stru­owane na nowo z infor­ma­cji dostęp­nych na bie­żąco, co spra­wia, że w dużym stop­niu prze­pusz­czają wpływy z teraźniejszości.

33 Konformizm
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jesteśmy sil­nymi jed­nost­kami, które się nie pod­po­rząd­ko­wują, jeśli nie są do tego zmu­szone.
PRAWDA: Potrzeba nie­wiele wię­cej niż auto­ry­tet czy pre­sja spo­łeczna, byśmy byli posłuszni, ponie­waż kon­for­mizm to instynkt przetrwania.

34 Wybuch pod­czas wyga­sza­nia [ang. extinc­tion burst]
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jeśli porzu­cimy zły nawyk, to będzie stop­niowo wyga­sał i w końcu znik­nie z naszego życia.
PRAWDA: Za każ­dym razem, gdy nagle prze­sta­niemy coś robić, nasz mózg podej­mie wysi­łek ostat­niej szansy, byśmy wró­cili do swo­jego nawyku.

35 Próżniactwo spo­łeczne
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jeśli wspól­nie pra­cu­jemy przy jakimś zada­niu, pra­cu­jemy cię­żej i osią­gamy lep­sze wyniki.
PRAWDA: Gdy jeste­śmy czę­ścią grupy, zwy­kle podej­mu­jemy mniej­szy wysi­łek, ponie­waż wiemy, że nasza praca będzie się kumu­lo­wała z pracą innych.

36 Złudzenie trans­pa­rent­no­ści [ang. Illusion of Transparency]
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Gdy prze­ży­wamy silne emo­cje, ludzie mogą na nas spoj­rzeć i stwier­dzić, co myślimy lub czu­jemy.
PRAWDA: Naszych subiek­tyw­nych doświad­czeń nie da się zaob­ser­wo­wać i prze­ce­niamy to, jak bar­dzo poka­zu­jemy światu nasze wewnętrzne myśli i emocje.

37 Wyuczona bez­rad­ność
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jeśli jeste­śmy w złej sytu­acji , zro­bimy wszystko, co w naszej mocy, by z niej uciec.
PRAWDA: Jeśli czu­jemy, że nie kon­tro­lu­jemy swo­jego prze­zna­cze­nia, pod­da­jemy się i akcep­tu­jemy sytu­ację, w któ­rej się znajdujemy.

38 Poznanie ucie­le­śnione
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Nasze opi­nie na temat ludzi i wyda­rzeń powstają w opar­ciu o obiek­tywną ocenę.
PRAWDA: Fizyczny świat tłu­ma­czymy na słowa, w które następ­nie wierzymy.

39 Efekt sku­pie­nia
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Przed pod­ję­ciem decy­zji lub okre­śle­niem war­to­ści racjo­nal­nie ana­li­zu­jemy wszyst­kie czyn­niki.
PRAWDA: Pierwsze spo­strze­że­nie zostaje w naszym umy­śle i wpływa na póź­niej­sze spo­strze­że­nia i decyzje.

40 Uwaga
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Widzimy wszystko, co dzieje się przed naszymi oczyma, reje­stru­jąc wszyst­kie infor­ma­cje, jak kamera.
PRAWDA: Jesteśmy świa­domi tylko nie­wiel­kiej ilo­ści ogółu infor­ma­cji, który reje­strują nasze oczy, a jesz­cze mniej jest prze­twa­rzane przez nasz świa­domy umysł i zapamiętywane.

41 Samoutrudnianie
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Staramy się osią­gnąć suk­ces we wszyst­kim, co robimy.
PRAWDA: Często zawczasu two­rzymy warunki dla porażki, by chro­nić swoje ego.

42 Samospełniające się pro­roc­two
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Przewidywania na temat naszej przy­szło­ści są zależne od nie­za­leż­nych od nas sił.
PRAWDA: Sama wiara w to, że wyda­rze­nie będzie mieć miej­sce w przy­szło­ści może spra­wić, że się ono wyda­rzy, jeśli zależy ono od ludz­kiego zachowania.

43 Chwila
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Jesteśmy jedną osobą, a nasze szczę­ście zależy od tego, czy jeste­śmy zado­wo­leni z życia.
PRAWDA: Mamy wiele „ja”, a szczę­ście zależy od zado­wo­le­nia ich wszystkich.

44 Reguła kon­se­kwen­cji
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wiemy, jak z cza­sem zmie­niały się nasze opi­nie.
PRAWDA: Jeśli świa­do­mie nie pil­no­wa­li­śmy naszych postę­pów, będziemy zakła­dać, że zawsze czu­li­śmy się tak, jak czu­jemy się teraz.

45 Heurystyka repre­zen­ta­tyw­no­ści
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Znajomość histo­rii danej osoby pomaga nam usta­lić, jaka jest ta osoba.
PRAWDA: Wyciągamy pochopne wnio­ski na pod­sta­wie tego, jak dana osoba wydaje się paso­wać do zało­żo­nego z góry typu osobowości.

46 Oczekiwania
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wino to skom­pli­ko­wany elik­sir, pełen sub­tel­nych sma­ków, które tak naprawdę może roz­róż­nić tylko eks­pert, a doświad­czeni sma­ko­sze są odporni na pod­stępy.
PRAWDA: Ekspertów od win i kon­su­men­tów można oszu­kać poprzez zmianę ich oczekiwań.

47 Iluzja kon­troli
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Wiemy, jak wielką kon­trolę mamy nad naszym oto­cze­niem.
PRAWDA: Często wie­rzymy, że mamy kon­trolę nad wyni­kami, które są losowe albo zbyt skom­pli­ko­wane, by można je było przewidzieć.

48 Podstawowy błąd atry­bu­cji
BŁĘDNE ZAŁOŻENIE: Zachowanie innych ludzi jest odbi­ciem ich oso­bo­wo­ści.
PRAWDA: Zachowanie ludzi jest bar­dziej wyni­kiem sytu­acji niż ich usposobienia.

==

Nie mamy poję­cia, dla­czego zacho­wu­jemy się tak, jak się zacho­wu­jemy, wybie­ramy te rze­czy, które wybie­ramy albo myślimy tak, jak myślimy. Zamiast tego two­rzymy opo­wia­da­nia, małe histo­rie, które obja­śniają powody.

Jesteśmy pełni prze­ko­nań, które dobrze wyglą­dają na papie­rze, ale w prak­tyce się roz­pa­dają.
Mamy głę­bo­kie pra­gnie­nie, by cały czas mieć rację i jesz­cze głęb­sze pra­gnie­nie, by widzieć sie­bie w pozy­tyw­nym świe­tle, zarówno pod wzglę­dem moral­nym, jak i pod wzglę­dem zacho­wa­nia.
Możemy w dużym stop­niu nagiąć swoje zda­nie , by osią­gnąć te cele.

Błędy poznaw­cze to moż­liwe do prze­wi­dze­nia sche­maty myśle­nia i zacho­wa­nia, które dopro­wa­dzają do wycią­ga­nia nie­wła­ści­wych wniosków.

Wiele z nich utwier­dza nas w naszych obser­wa­cjach lub powstrzy­muje przed zoba­cze­niem sie­bie samych jako bufonów.

Heurystka to umy­słowa droga na skróty, którą wyko­rzy­stu­jemy, by roz­wią­zać powszechne pro­blemy. Przyspiesza ona prze­twa­rza­nie infor­ma­cji w mózgu, jed­nak cza­sami, gdy myślimy zbyt szybko, zda­rza się nam prze­oczyć coś waż­nego. Gdy w prze­szło­ści bodziec wpły­nął na nasz spo­sób zacho­wa­nia i myśle­nia albo spo­sób, w który postrze­gamy póź­niej inny bodziec, to zja­wi­sko nazy­wamy torowaniem.

(W biu­rze:) Wystarczyła tylko eks­po­zy­cja na aktówki i ele­ganc­kie pióra, by zmie­nić zacho­wa­nie nor­mal­nych, roz­sąd­nych ludzi. Zaczęli bar­dziej ze sobą kon­ku­ro­wać, byli bar­dziej zachłanni i nie mieli poję­cia dla­czego. Gdy mieli się wytłu­ma­czyć, racjo­na­li­zo­wali swoje zacho­wa­nie za pomocą fał­szy­wych opo­wie­ści, w któ­rych praw­dzi­wość wierzyli.

W przy­padku każ­dego przed­miotu fizycz­nego, który napo­ty­kamy, przez nasz umysł prze­ta­cza się burza skojarzeń.

Jeśli sytu­acja jest zna­joma, możemy pole­gać na intu­icji.
Jeśli sytu­acja jest nowa, musimy uru­cho­mić świa­domy umysł.

Nie możemy bez­po­śred­nio toro­wać samych sie­bie, ale możemy stwo­rzyć oto­cze­nie sprzy­ja­jące sta­nom umy­sło­wym, które chcemy osiągnąć.

Gdy wyja­śniamy, dla­czego czu­jemy się w okre­ślony spo­sób, albo dla­czego zacho­wa­li­śmy się tak, jak się zacho­wa­li­śmy, musimy trak­to­wać to z przy­mru­że­niem oka.

Możemy stać się tak pewni swo­jego poglądu na świat, że nikt nie będzie w sta­nie nas od niego odwieść.

W nauce przy­bli­żamy się do prawdy dzięki poszu­ki­wa­niu prze­ciw­staw­nych dowodów.

Gdy dowia­du­jemy się cze­goś nowego, szybko reda­gu­jemy swoją prze­szłość, by móc poczuć kom­fort, że zawsze mamy rację.

Gdy wspo­mi­namy to, jaką osobą byli­śmy kie­dyś, zawsze rekon­stru­ujemy histo­rię swo­jego życia tak, by lepiej paso­wała do tego, kim jeste­śmy dzisiaj.

Jak kow­boj strze­la­jący do sto­doły: po jakimś cza­sie ściana sto­doły jest podziu­ra­wiona od kul. W nie­któ­rych miej­scach dziur jest wię­cej, w innych mniej. Jeśli kow­boj nama­luje śro­dek tar­czy w miej­scu, w które tra­fiła więk­szość jego kul, wygląda to tak, jakby dobrze radził sobie z bro­nią. Malując śro­dek tar­czy w miej­scu wielu tra­fień, kow­boj narzuca sztuczny porzą­dek loso­wej szansie.

Teraźniejsze „ja” musi wro­bić przy­szłe „ja” w robie­nie cze­goś, co będzie dobre dla ich obojga.

W każ­dej nie­bez­piecz­nej sytu­acji, jak tonię­cie łodzi lub pożar wie­żowca, atak sza­leńca z bro­nią czy ude­rze­nie tor­nada, ist­nieje szansa, że będziemy tak przy­tło­czeni nie­bez­piecz­nym nawa­łem nie­jed­no­znacz­nych infor­ma­cji, że nie zro­bimy zupeł­nie nic.

75% ludzi uważa za nie­moż­liwe roz­sądne myśle­nie pod­czas kata­strofy czy w obli­czu nie­uchron­nej zguby. Ci, któ­rzy prze­ży­wają, to ludzie, któ­rzy przy­go­to­wują się na naj­gor­sze i ćwi­czą zawczasu. Przeprowadzają bada­nia lub budują schron albo ćwi­czą pro­ce­dury. Szukają wyjść i wyobra­żają sobie, co zro­bią. Ci ludzie nie roz­my­ślają w trak­cie kata­strofy, ponie­waż wszystko już przemyśleli.

Ucieczka do nor­mal­no­ści” to stan umy­słu, w któ­rym usi­łu­jemy spra­wić, by wszystko było w porządku poprzez wiarę, że tak jest. Ucieczka do nor­mal­no­ści nie pozwala nam uwie­rzyć, że okropne wyda­rze­nia nas dotkną.

Dużo bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że będziemy się guz­drać, jeśli nie uda nam się pojąć powagi sytu­acji i nigdy nie byli­śmy wysta­wieni na rady doty­czące tego, co robić.

Ucieczka do nor­mal­no­ści może być zasto­so­wana także w przy­padku wyda­rzeń na więk­szą skalę. Globalne ocie­ple­nie, kry­zys energetyczno-paliwowy, epi­de­mia oty­ło­ści i kry­zys na gieł­dzie to dobre przy­kłady więk­szych, bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych wyda­rzeń, w któ­rych ludzie nie podej­mują żad­nych dzia­łań, ponie­waż po pro­stu trudno jest sobie wyobra­zić, jak bar­dzo zmie­ni­łoby się życie, gdyby te pro­gnozy były prawdziwe.

Gdy sta­jemy przed pod­ję­ciem decy­zji, w któ­rej jeste­śmy zmu­szeni do prze­my­śle­nia swo­ich racjo­nal­nych pod­staw, zaczy­namy wyci­szać swój mózg emo­cjo­nalny i wzmac­niamy prze­kaz mózgu logicz­nego. Zaczynamy two­rzyć men­talne listy „za” i „prze­ciw”, któ­rych nigdy byśmy nie wymy­ślili, gdy­by­śmy kie­ro­wali się instynktem.

Introspekcja może cza­sami zapro­wa­dzić nas do pod­ję­cia decy­zji, które dobrze wyglą­dają w teo­rii, na papie­rze, ale wywo­łują w nas emo­cjo­nalną pustkę.

Badania nad intro­spek­cją pod­wa­żają całą dzie­dzinę kry­tycz­nej ana­lizy sztuki – gier wideo, muzyki, filmu, poezji, lite­ra­tury – wszystkiego.

Gdy pytamy ludzi, dla­czego lubią pewne rze­czy, a innych nie, muszą prze­tłu­ma­czyć coś z głę­bo­kiej, emo­cjo­nal­nej, pier­wot­nej czę­ści swo­jej duszy na język wyż­szego, logicz­nego, racjo­nal­nego świata słów.

Introspekcja to nie pod­łą­cze­nie się do swo­ich naj­głęb­szych men­tal­nych kon­struk­tów, ale fabry­ko­wa­nie. Analizujemy to, co zro­bi­li­śmy, lub to, jak się czu­li­śmy, i wymy­ślamy jakieś roz­sądne wyja­śnie­nie, w które możemy uwie­rzyć. Jeśli mamy je opo­wie­dzieć innym, wymy­ślamy wyja­śnie­nie, w które oni też mogą uwierzyć.

Po pro­stu łatwiej jest w coś wie­rzyć, jeśli przed­stawi się przy­kłady, niż kiedy mamy zaak­cep­to­wać coś w opar­ciu o liczby lub abs­trak­cyjne fakty.

Możemy naj­pierw wyko­rzy­stać heu­ry­stykę dostęp­no­ści, a dopiero póź­niej fakty. Określamy praw­do­po­do­bień­stwo jakie­goś wyda­rze­nia w przy­szło­ści na pod­sta­wie tego, jak łatwo możemy je sobie wyobra­zić, a jeśli jeste­śmy bom­bar­do­wani donie­sie­niami albo jeste­śmy pełni obaw, to te wizje przy­ćmią nowe infor­ma­cje, które mogłyby zaprze­czyć naszym przekonaniom.

Pluralistyczna igno­ran­cja – sytu­acja, w któ­rej każdy myśli o tym samym, ale wie­rzy, że jest jedyną osobą, która o tym myśli. Potrzeba tylko jed­nej osoby, by inni się dołą­czyli. Ludzie bie­gną na pomoc, gdy zoba­czą, że ktoś daje im taki przy­kład. Powinniśmy zawsze być pierw­szą osobą, która odłą­cza się od grupy i ofe­ruje pomoc – albo pró­buje ucieczki – ponie­waż możemy być pewni, że nikt inny tego nie zrobi.

Im mniej wiemy na dany temat, tym mniej nam się wydaje, że można o nim wie­dzieć w ogóle.

Amatorzy uwa­żają się za eks­per­tów dużo czę­ściej niż praw­dziwi eksperci.

Apofenia nie pozwala nam wie­rzyć w szum i nie­ład, zbiegi oko­licz­no­ści i przypadki.

Gdy łączymy punkty w naszym życiu w taki spo­sób, by opo­wia­dały histo­rię, a póź­niej inter­pre­tu­jemy histo­rię tak, by miała szcze­gólne zna­cze­nie, to wła­śnie jest praw­dziwa apofenia.

Jeśli pro­dukt nie jest nie­zbędny, jak na przy­kład iPad, to ist­nieje spora szansa, że klient sta­nie się jego fanem, ponie­waż musiał zde­cy­do­wać się wydać na niego dużą sumę pie­nię­dzy. To wła­śnie wybór jed­nej rze­czy zamiast dru­giej pro­wa­dzi do opo­wie­ści o tym, dla­czego to zro­bi­li­śmy, które zwy­kle łączą się z naszym obra­zem nas samych. Budując markę korzy­sta się z tego, dając klien­tom moż­li­wość two­rze­nia osoby, którą myślą, że są poprzez moż­li­wość dopa­so­wa­nia się do magii okre­ślo­nych produktów.

Następnym razem, gdy będziemy gotowi zagłę­bić się w sto powo­dów, dla któ­rych nasz tele­fon komór­kowy, tele­wi­zor albo samo­chód jest lep­szy od tego, który należy do kogoś innego, zawa­hajmy się. Ponieważ nie pró­bu­jemy zmie­nić zda­nia dru­giej osoby – pró­bu­jemy poprzeć własne.

Sofizmat roz­sze­rze­nia – „ata­ko­wa­nie cho­choła” – działa zgod­nie z podobną zasadą. Najpierw budu­jemy cho­choła, potem go ata­ku­jemy, następ­nie poka­zu­jemy, jak łatwo było go poko­nać, a potem docho­dzimy do wniosków.

Gdy two­rzymy nie­praw­do­po­dobny sce­na­riusz, w któ­rym świat sta­nąłby na gło­wie, jeśli argu­ment innej osoby miałby zwy­cię­żyć, kon­stru­ujemy chochoła.

Czasami ludzie zmie­niają cho­choła w ostrze­że­nie doty­czące śli­skiej sprawy, w któ­rej pozwo­le­nie na wygraną jed­nej strony posta­wi­łoby ludz­kość na dro­dze do znisz­cze­nia.
Za każ­dym razem, gdy ktoś roz­po­czyna atak od „Więc mówisz, że wszy­scy powin­ni­śmy po pro­stu…” albo „Wszyscy wie­dzą…”, możemy się zało­żyć, że nad­cho­dzi chochoł.

Gdy zakła­damy, że ktoś nie ma racji na pod­sta­wie tego, kim jest, lub do jakiej grupy należy, popeł­niamy błąd ad homi­nem.

Argumentum ad homi­nem może dzia­łać też w drugą stronę. Możemy zakła­dać, że ktoś jest godny zaufa­nia, ponie­waż skład­nie się wypo­wiada albo jest na sza­no­wa­nym stanowisku.

Możemy świet­nie oce­niać oso­bo­wość, ale musimy świet­nie oce­niać dowody, by unik­nąć złudzeń.

Mamy skłon­ność do obwi­nia­nia ofiary, nie dla­tego, że jeste­śmy okrop­nymi ludźmi, ale dla­tego, że chcemy wie­rzyć, że jeste­śmy na tyle mądrzy, by unik­nąć podob­nego losu.

Chcemy, by świat był spra­wie­dliwy, więc uda­jemy, że tak jest.

Pamiętanie o nie­spra­wie­dli­wo­ści świata, loso­wo­ści uro­dze­nia ozna­cza, że ludzie czę­sto cier­pią z powodu prze­ciw­no­ści losu i cie­szą się z dostatku, nie podej­mu­jąc żad­nych wła­snych sta­rań.
Jeśli będziemy uwa­żać, że świat jest spra­wie­dliwy, ludzie, któ­rzy potrze­bują pomocy mogą jej nigdy nie otrzymać.

Jesteśmy dużo bar­dziej podatni na suge­stie, gdy tema­tem roz­mowy jeste­śmy my.

Mamy ide­ali­styczną wizję sie­bie samych, postaci, które wyma­rzy­li­śmy sobie we wła­snych umy­słach, i któ­rymi cią­gle pró­bu­jemy się stać.
Szukamy grup, do któ­rych możemy się przy­łą­czyć, by lepiej sca­lić to, kim jeste­śmy w histo­rii, którą opo­wia­damy samym sobie – histo­rii, wyja­śnia­ją­cej dla­czego robimy to, co robimy.

By mógł dzia­łać jaki­kol­wiek plan, każdy zespół potrze­buje przy­naj­mniej jed­nego dupka, któ­rego nie obcho­dzi, czy zosta­nie zwol­niony, wygnany czy ekskomunikowany.

By grupa pod­jęła dobrą decy­zję, musi pozwo­lić na róż­nice poglą­dów i prze­ko­nać każ­dego, że może wyra­zić swoje zda­nie nie ryzy­ku­jąc żadną karą.

Prawdziwe myśle­nie gru­powe wymaga speł­nie­nia trzech warun­ków – zebra­nia grupy ludzi, któ­rzy się lubią, odosob­nie­nia ich i wyzna­cze­nia osta­tecz­nego ter­minu na pod­ję­cie klu­czo­wej decyzji.


Jako naczelni szybko for­mu­jemy grupy i czu­jemy, jak gdy­by­śmy musieli ich bro­nić przed całym zło­rze­cze­niem ze strony innych grup.
Gdy grupa zbiera się, by pod­jąć decy­zję, we wszyst­kich, któ­rzy czują się bez­pieczni w jed­no­ści może poja­wić się ilu­zja nietykalności.


Zaczynamy racjo­na­li­zo­wać pomy­sły innych ludzi i nie roz­wa­żamy ponow­nie wła­snych.
Chcemy bro­nić jed­no­ści grupy przed wszelką krzywdą, więc tłu­mimy wąt­pli­wo­ści, nie kłó­cimy się, nie pro­po­nu­jemy alternatyw.


Ponieważ każdy tak robi, lider grupy błęd­nie zakłada, że wszy­scy się zga­dzają.
Badania mówią, że takiej sytu­acji można unik­nąć , gdy szef nie może wyra­zić swo­ich ocze­ki­wań; tym samym opi­nia szefa nie staje się auto­ma­tycz­nie opi­nią innych.
W dodatku, jeśli grupa dobie­rze się od czasu do czasu w pary, by prze­dys­ku­to­wać pro­blem, można wpro­wa­dzić róż­nicę poglą­dów na moż­li­wym do opa­no­wa­nia poziomie.


Jeszcze lepiej jest od czasu do czasu pozwo­lić oso­bom nie­zwią­za­nym na zapro­po­no­wa­nie ich opi­nii w trak­cie pro­cesu, by wspo­móc obiek­tyw­ność grupy. Wreszcie przy­dzielmy jed­nej oso­bie rolę dupka i powierzmy tej oso­bie odpo­wie­dzial­ność zna­le­zie­nia błędu w planie.

Zanim doj­dziemy do kom­pro­misu, dajmy ludziom chwilę ochło­nąć, by ich emo­cje wró­ciły do normy.

Decyzje doty­czące ryzyka i nagrody zaczy­nają się w „ja” nie­świa­do­mym. „Ja” nie­świa­dome zauważa rze­czy, które są albo dobre albo złe, nie­bez­pieczne albo bez­pieczne, zanim „ja” świa­dome może ubrać te uczu­cia w słowa.

Logicznie rzecz bio­rąc, ryzyko i korzy­ści to dwie różne rze­czy, które powinny być oce­niane oddziel­nie, ale my po pro­stu nie oce­niamy niczego logicz­nie.
Im bar­dziej coś wydaje nam się korzystne, tym, ogól­nie rzecz bio­rąc, mniej ryzy­kowne będzie się nam wydawać.

Próba pły­nię­cia pod prąd kul­tury two­rzy nową falę ludzi, któ­rzy będą pró­bo­wać pły­nąć pod prąd.

Poczucie wła­snej war­to­ści jest w dużej mie­rze oszu­ki­wa­niem samego sie­bie, ale ma swój cel. Kieruje nami bio­lo­giczna potrzeba wyso­kiego mnie­ma­nia o sobie, byśmy mogli unik­nąć sta­gna­cji. Jeśli mie­li­by­śmy się zatrzy­mać i naprawdę prze­ana­li­zo­wać swoje wady i porażki, spa­ra­li­żo­wałby nas strach i wątpliwości.

By poko­nać uczu­cie, że nie nada­jemy się do zada­nia, musimy naj­pierw wyobra­zić sobie, że zada­nie jest pro­ste i łatwe. Jeśli tak zro­bimy, ilu­zo­ryczna wyż­szość przej­mie kontrolę.

CENZURA:


W przy­padku każ­dego źró­dła infor­ma­cji są ludzie, któ­rzy mogą uwa­żać je za nie­bez­pieczne, nie dla­tego, że ma ono wpływ na nich, ale dla­tego, że może mieć wpływ na myśli i opi­nie wyima­gi­no­wa­nych osób trzecich.


Takie poczu­cie zanie­po­ko­je­nia wpły­wem mowy nie na nas samych, ale na innych nazy­wane jest efek­tem trze­ciej osoby.


Jako nowo­cze­śni ludzie jeste­śmy bom­bar­do­wani wia­do­mo­ściami mediów, ale uwa­żamy, że mają one mniej­szy wpływ na nas niż na innych ludzi.
Uważamy, że w jakiś spo­sób jeste­śmy odporni na argu­men­tu­ją­cych, więc nie musimy się niczym martwić.


Nie możemy liczyć na to, że wszy­scy inni będą tak silni, jak my, więc jeśli jeste­śmy jak więk­szość ludzi, to naszym zda­niem pewne głosy powinny zamilk­nąć.
Efekt trze­ciej osoby to źró­dło obu­rze­nia przy­wód­ców reli­gij­nych nad „here­tyczną pro­pa­gandą” i gniew przy­wód­ców poli­tycz­nych z powodu „stra­chu przed odmien­nymi poglądami”.


Nie chcemy wie­rzyć w to, że można nas do cze­goś prze­ko­nać, a jed­nym spo­so­bem na zacho­wa­nie tego prze­ko­na­nia jest zało­że­nie, że cała per­swa­zja, która lata w prze­strzeni, musi lądo­wać na innych celach.

Gdy efekt trze­ciej osoby spra­wia, że akcep­tu­jemy cen­zurę, zróbmy krok w tył i wyobraźmy sobie, jakie infor­ma­cje mogą prać nasz mózg według ludzi po dru­giej stro­nie, a potem zadajmy sobie pyta­nie, czy te wia­do­mo­ści też powinny zostać ocenzurowane.

Gdy wyła­do­wu­jemy złość, nadal jeste­śmy zde­ner­wo­wani i bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że będziemy zacho­wy­wać się agre­syw­nie, by nadal wyła­do­wy­wać złość.
Gdy przy­zwy­cza­jamy się do sys­temu spusz­cza­nia pary, sta­jemy się od niego zależni. Skuteczniejszym wyj­ściem jest po pro­stu przestanie.

Następnym razem, gdy zoba­czymy kolejkę ludzi cze­ka­jącą na wej­ście do klasy sali kino­wej lub restau­ra­cji, nie bójmy się zła­mać norm – idźmy zaj­rzeć do środka.

Zaraz przed tym, jak porzu­camy długo wyko­ny­wane przy­zwy­cza­je­nie, pani­ku­jemy. To osta­teczna despe­racka próba naj­star­szych czę­ści naszego mózgu, które chcą wciąż być nagradzane.

Wybuchy pod­czas wyga­sza­nia [ang. extinc­tion burts] – chwi­lowy wzrost wystę­po­wa­nia sta­rego zacho­wa­nia, prośba z głębi naszej duszy.

Ustalmy cele, a gdy je osią­gniemy nagródźmy się wedle uzna­nia. Nie pani­kujmy, gdy okaże się to trudne.

W przy­padku skom­pli­ko­wa­nych zadań łatwo jest stwier­dzić, kto nie wyko­nuje swo­jego przy­działu pracy. Gdy już wiemy, że nasze leni­stwo zostało zauwa­żone , bar­dziej się sta­ramy. Robimy tak z powodu innego zacho­wa­nia, zwa­nego lękiem przed oceną, co jest po pro­stu ład­nym okre­śle­niem tego, że bar­dziej się przej­mu­jemy, gdy wyróż­niamy się wśród innych.

Wspólne gospo­dar­stwa zawsze pro­du­kują mniej niż te z jed­nym właścicielem.

Wybory, nawet te małe, mogą powstrzy­mać miaż­dżące brze­mię bez­rad­no­ści, ale nie możemy na tym poprze­stać. Musimy wal­czyć z naszym zacho­wa­niem i nauczyć się prze­gry­wać z dumą.
Przegrywanie jest czę­sto jedy­nym spo­so­bem, by zdo­być to, czego w życiu chcemy. Poza śmier­cią, nasze prze­zna­cze­nie nie jest nie do uniknięcia.

Racjonalizacja anty­cy­pa­cyjna: Zachowania, któ­rymi ogra­ni­czamy samych sie­bie to inwe­sty­cja w przy­szłą rze­czy­wi­stość, w któ­rej możemy za porażkę obwi­niać coś innego niż nasze umie­jęt­no­ści. Takie zacho­wa­nie ma na celu wyłącz­nie spra­wie­nie, że nasza nie­zwy­kle ważna samo­ocena będzie nadal silna i odporna. Jeśli zawsze możemy winić siły zewnętrzne za porażkę, to kto może powie­dzieć, że to naprawdę była porażka?

Jesteśmy bar­dzo pomy­słowi, jeśli cho­dzi o nasta­wia­nie się na porażkę. Jeśli osią­gniemy suk­ces, możemy powie­dzieć, że udało nam się to wbrew wszel­kim prze­ciw­no­ściom. Jeśli nam się nie uda, możemy winić wyda­rze­nia, które dopro­wa­dziły do porażki, a nie wła­sną nie­kom­pe­ten­cję czy nieudolność.

Gdy to, jak sobie radzimy w świe­cie zewnętrz­nym, postrze­gamy jako nie­od­łączną część naszej oso­bo­wo­ści, bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że będziemy ogra­ni­czać samych siebie.

Psycholog Phillip Zombardo powie­dział w 1984 roku dzien­ni­kowi New York Times: „Niektórzy ludzie uza­leż­niają od swo­ich dzia­łań całą swoją toż­sa­mość. Przyjmują postawę »jeśli kry­ty­ku­jesz coś, co robię, to kry­ty­ku­jesz mnie«. Ich ego­cen­tryzm ozna­cza, że nie mogą ryzy­ko­wać porażki, ponie­waż byłby to dru­zgo­cący cios dla ich ego”.

Gdy wpły­wamy na nie­znane wody, a porażka jest wyraźną moż­li­wo­ścią, nasz lęk obniży się za każ­dym razem, gdy zoba­czymy nowy spo­sób na obwi­nie­nie za poten­cjalną porażkę sił, które są poza naszą kontrolą.

SAMOSPEŁNIAJĄCE SIĘ PROROCTWO:

Zawsze pró­bu­jemy prze­wi­dzieć zacho­wa­nie innych. Przyszłość to wynik dzia­łań, dzia­ła­nia są wyni­kiem zacho­wa­nia, a zacho­wa­nie jest wyni­kiem przewidywań.

Gdy ludzie pró­bują prze­wi­dzieć przy­szłe wyda­rze­nia, robią wiele zało­żeń na temat teraź­niej­szo­ści. Jeśli te zało­że­nia są wystar­cza­jąco silne, wyni­ka­jące z nich dzia­ła­nia dopro­wa­dzą do prze­wi­dy­wa­nej przyszłości.

Gdy oba­wiamy się, że potwier­dzimy nega­tywny ste­reo­typ, może się to prze­mie­nić w samo­speł­nia­jące się pro­roc­two, nie dla­tego, że ste­reo­typ jest praw­dziwy, lecz dla­tego, że nie możemy prze­stać się mar­twić, że możemy stać się przy­kła­dem, który go potwierdza.

Gdy ktoś wie­rzy, że jeste­śmy okre­ślo­nym typem czło­wieka, zazwy­czaj udaje nam się spro­stać tym oczekiwaniom.

Jeśli uwa­żamy, że ktoś będzie zacho­wy­wał się jak dupek, jeste­śmy wrogo nasta­wieni wobec tej osoby i przez to spra­wiamy, że zacho­wuje się jak dupek.

Jeśli myślimy, że nasz part­ner nas nie kocha, będziemy inter­pre­to­wać naj­mniej­sze urazy jako wiel­kie ciosy – a to dopro­wa­dzi póź­niej do poczu­cia odrzu­ce­nia, które spra­wia, że part­ner się dystansuje.

Jeśli chcemy mieć lep­szą pracę, lep­sze mał­żeń­stwo, lep­szego nauczy­ciela, lep­szego przy­ja­ciela – musimy zacho­wy­wać się tak, jakby to, czego pra­gniemy, już zmie­rzało w naszym kierunku.

Osoba, którą wyobra­żamy sobie, że jeste­śmy, to histo­ria, którą opo­wia­damy sobie i innym za każ­dym razem ina­czej, w zależ­no­ści od sytu­acji, z cza­sem też się zmie­nia. Dobrze jest wyobra­zić sobie, że w danej chwili w naszej gło­wie, aktywne są dwa „ja” – teraź­niej­sze „ja” i pamię­ta­jące „ja”.

Gdy włą­czamy w gło­wie powtórkę ze swo­jego życia, nie możemy wró­cić do wszyst­kiego, czego kie­dy­kol­wiek doświad­czy­li­śmy. Tylko to, co prze­szło z doświad­cze­nia do pamięci krót­ko­trwa­łej, a potem do pamięci dłu­go­trwa­łej jest w pełni dostępne w naszej pamięci.

Ja”, które podej­muje decy­zje w naszym życiu, to zwy­kle „ja” pamię­ta­jące. Ciąga nasze teraź­niej­sze „ja” w poszu­ki­wa­niu nowych wspo­mnień, opie­ra­jąc ocze­ki­wa­nia na ich temat na sta­rych wspo­mnie­niach. Teraźniejsze „ja” ma nie­wielką kon­trolę nad naszą przyszłością.

Teraźniejsze „ja” jest szczę­śliwe, gdy zdo­bywa nowe doświad­cze­nia. Lubi być w ruchu.
Pamiętające „ja” podej­muje wszyst­kie więk­sze decy­zje. Jest szczę­śliwe, gdy możemy usiąść, zasta­no­wić się nad swoim dotych­cza­so­wym życiem i czuć zado­wo­le­nie. Jest szczę­śliwe, gdy opo­wia­damy ludziom histo­rie o tym, co widzie­li­śmy i robiliśmy.

Są dwa spo­soby, dzięki któ­rym możemy zade­cy­do­wać, czy jeste­śmy szczę­śliwi, czy nie. Teraźniejsze „ja” jest szczę­śliwe, gdy doświad­cza cze­goś przy­jem­nego. Pamiętające „ja” jest szczę­śliwe, gdy wspo­mi­namy nasze życie i wycią­gamy mnó­stwo pozy­tyw­nych wspomnień.

Szczęście nie może być tylko jed­nym lub tylko dru­gim. Musimy być szczę­śliwi z per­spek­tywy czasu, jed­no­cze­śnie two­rząc wspo­mnie­nia, do któ­rych możemy póź­niej wra­cać. By być szczę­śli­wym teraz i zado­wo­lo­nym póź­niej, nie możemy sku­piać się tylko na osią­ga­niu celów, ponie­waż, gdy już je osią­gniemy, doświad­cze­nie się koń­czy. Byśmy byli naprawdę szczę­śliwi, musimy zaspo­ka­jać nasze oba „ja”. Idźmy na lody, ale zróbmy to w taki spo­sób, by stwo­rzyć dłu­go­fa­lowe wspo­mnie­nie. Ciężko pra­cujmy, by mieć pie­nią­dze na póź­niej, ale róbmy to w spo­sób, który daje nam przy­jem­ność w trak­cie pracy.

Jeśli w naszym życiu wystę­puje samo­do­sko­na­le­nie i odnaj­dziemy zna­cze­nie w zmia­nie, stłu­mimy regułę kon­se­kwen­cji.

Gdybyśmy rzu­cali monetą i pięć razy z rzędu wypa­dłaby reszka, mie­li­by­śmy silne prze­czu­cie, że następ­nym razem wypadłby orzeł, tak po pro­stu musia­łoby być. Wydaje nam się, że musi się to zrów­no­wa­żyć. Takie prze­ko­na­nie to błąd hazar­dzi­sty lub błąd Monte Carlo, na cześć gry w ruletkę w tam­tej­szym kasy­nie, w któ­rym w 1913 roku czarne wypa­dło 26 razy z rzędu. W umy­słach hazar­dzi­stów, szanse, że czarne wypad­nie znowu sta­wały się kosmicz­nie małe; następ­nym razem musiało wypaść czer­wone. Porządek musiał być przy­wró­cony. Podekscytowanie, wrzawa i dźwięk kulki pod­ska­ku­ją­cej na nume­rach i kolo­rach były wielką ułudą, ponie­waż szanse wcale się nie zmie­niły. Szansa, że wypad­nie czarne była rów­nie duża, co 25 razy wcześniej.

Kasyna zawsze wygry­wają, ponie­waż gdy wygry­wamy, trudno nam odejść od stołu. Jednak im dłu­żej gramy, tym bar­dziej wyrów­nują się szanse.

Badani zazwy­czaj uwa­żali loso­wość za coś, co mogą prze­chy­trzyć. Dlatego dużo bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że będziemy uczest­ni­czyć w grach loso­wych, które mają jakieś opcje do usta­wie­nia. Możliwość wybra­nia wła­snych liczb na lote­rii lub w wybra­nia liczby, na którą posta­wimy w ruletce wpływa na to, jak postrze­gamy wyniki. Zakładamy, że prze­zna­cze­nie staje się odro­binę mniej potężne, jeśli mamy coś do powie­dze­nia w tym, jak je kusimy.

Ludzie, któ­rzy mają wysoki sta­tus społeczno-ekonomiczny albo pocho­dzą z kul­tur, w któ­rych siła i wpływ są wysoko cenione czę­ściej uwa­żali, że są lepsi w prze­wi­dy­wa­niu przy­szło­ści. Ludzie mniej boją się śmierci, jeśli mają sto­pień naukowy.

Co dziwne, ludzie, któ­rzy nie mają ugrun­to­wa­nej pozy­cji czę­sto osią­gają w życiu wię­cej po pro­stu dla­tego, że wie­rzą w to, że potra­fią i sta­rają się bar­dziej od innych. Jeśli zbyt długo będziemy się sku­piać na braku siły, możemy wpaść w stan wyuczo­nej bez­rad­no­ści, który może nas wcią­gnąć w pętlę nega­tyw­nych opi­nii i depre­sję. Odrobina kon­troli jest nie­zbędna, w prze­ciw­nym wypadku zupeł­nie się poddamy.

STEREOTYP / WYCIĄGANIE POCHOPNYCH WNIOSKÓW:

Gdy nie wiemy zbyt wiele o jakiejś oso­bie, kiedy nie mie­li­śmy szansy, żeby ją poznać, mamy skłon­ność do tego, by zmie­niać osobę w postać. Opieramy się na arche­ty­pach i ste­reo­ty­pach zaczerp­nię­tych z doświad­cze­nia i wyobraźni.

Mamy skłon­ność do zmie­nia­nia wszyst­kich w posta­cie, któ­rych zacho­wa­nie jest prze­wi­dy­walne. Zamiast mówić: „Jack czuje się nie­zręcz­nie wśród ludzi, któ­rych nie zna i dla­tego, gdy widzę go w miej­scach publicz­nych zazwy­czaj unika tłu­mów” mówimy „Jack jest nieśmiały”.

To skrót, łatwiej­szy spo­sób poru­sza­nia się w świe­cie spo­łecz­nym. Nasz mózg uwiel­bia cho­dzić na skróty. Łatwo jest zigno­ro­wać siłę sytu­acji. Postrzeganie ludzi przez pry­zmat ich sytu­acji to jeden z fun­da­men­tów psy­cho­lo­gii społecznej.

Gdy widzimy jakieś zacho­wa­nie, jak na przy­kład dziecko krzy­czące w super­mar­ke­cie, pod­czas gdy wyda­wa­łoby się obo­jętni rodzice nadal robią zakupy, nasz umysł idzie na skróty i stwier­dza coś na temat histo­rii ich życia. Nawet pomimo tego, że nie mamy nie­zbęd­nej do rozu­mie­nia ilo­ści infor­ma­cji, wnio­sek wydaje nam się satysfakcjonujący.

Gdy Amerykanów zapy­tano, dla­czego myśleli, że inni oby­wa­tele Stanów Zjednoczonych mie­liby chcieć przejść na stronę byłego Związku Radzieckiego, 80 pro­cent odpo­wie­działo, że dezer­te­rzy praw­do­po­dob­nie byli zdez­o­rien­to­wani albo byli zdraj­cami. Wyobrażali sobie ich jako posta­cie, któ­rych oso­bo­wość dyk­to­wała ich dzia­ła­nia. Mimo wszystko Ameryka jest kra­jem ludzi wol­nych i domem ludzi odważnych.


Gdy bada­cze zapy­tali, dla­czego Rosjanie mogliby przejść na stronę Stanów Zjednoczonych, 90 pro­cent odpo­wie­działo, że Rosjanie praw­do­po­dob­nie ucie­kali z okrop­nych warun­ków życio­wych albo szu­kali lep­szego spo­sobu na życie. Z ame­ry­kań­skiego punktu widze­nia Rosjan nie moty­wo­wała ich oso­bo­wość, ale ich oto­cze­nie. Zamiast zamie­niać ich w zdraj­ców, co mogło by być bar­dzo nie­po­ko­jące, ponie­waż przy­by­wali do ojczy­zny bada­nych, Amerykanie musieli obwi­nić za ich zacho­wa­nie coś zewnętrznego.

Gdy przy­pi­su­jemy jakieś cechy dzia­ła­niom innej osoby, ana­li­zu­jemy spójność.

Nie możemy spraw­dzić spój­no­ści zacho­wa­nia kel­nerki czy ludzi w metrze. Nie możemy stwier­dzić, czy zacho­wa­nie sza­leńca z bro­nią było kon­se­kwentne, albo czy ktoś, kto przed chwilą zaje­chał nam drogę na ulicy, zawsze jest dup­kiem. Kiedy nie możemy spraw­dzić spój­no­ści, obwi­niamy oso­bo­wość ludzi za ich zachowanie.

Zimbardo twier­dzi, że ludzie nie są dobrzy z natury lecz dla­tego, że zachęca ich do tego oto­cze­nie. Uważa, że każdy może stać się potwo­rem, jeśli będzie mieć do tego siłę i możliwość.

Gdy szu­kamy przy­czyny dzia­łań innego czło­wieka, znaj­dziemy ją.
Rzadko zasta­na­wiamy się naj­pierw, jak silny wpływ ma sytu­acja.
Obwiniamy czło­wieka, nie śro­do­wi­sko, czy wpływ pre­sji oto­cze­nia na daną osobę.
Robimy to, ponie­waż chcie­li­by­śmy wie­rzyć, że nasze zacho­wa­nie wynika wyłącz­nie z naszego wnętrza.


Wiemy jed­nak, że to nie­prawda. Zmieniamy się z intro­wer­tyka w eks­tra­wer­tyka, z mózgowca w pro­staka, z osoby cha­ry­zma­tycz­nej w figlarną – w zależ­no­ści od tego, gdzie się znaj­du­jemy i kto nas obserwuje.


Podstawowy błąd atry­bu­cji pro­wa­dzi do szu­flad­ko­wa­nia ludzi i zało­żeń na temat tego, kim są, ale musimy pamię­tać, że pierw­sze wra­że­nie jest zwy­kle błędne.
Te wra­że­nia będą trwać dopóki nie poznamy ludzi i nie zro­zu­miemy ich sytu­acji i warun­ków, w któ­rych mają miej­sce ich zachowania.

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Kontrast
Skanując nowe infor­ma­cje wizu­alne, nie­świa­do­mie przy­cią­gani jeste­śmy do rze­czy, które odróżniają się od otoczenia.
Na czym mają się sku­piać ludzie? Wykorzystaj kolory, roz­miary, kształty i inne ele­menty pro­jektu, by stwo­rzyć wizu­alny kon­trast.

Subtelny ruch na sta­tycz­nej stro­nie może przy­cią­gnąć uwagę ludzi. Kontrast można też stwo­rzyć za pomocą czasu (porów­naj nie­re­gu­larne powia­do­mie­nia e-mailem z codzien­nymi powia­do­mie­niami) lub za pomocą nie­zwy­kłej lub nie­spo­dzie­wa­nej treści.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
x
Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
sugestie lub informację o napotkanym
błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
pracy, aby te strony były lepsze.

Pozwól nam Tobie podziękować:
no-spam