show menu
+ Menu
Wywieranie-wplywu-na-ludzi

Wywieranie wpływu na ludzi

Psychologia perswazji
Influence
Autor: Robert Cialdini

Pierwsza i kla­syczna, już książka na temat psy­cho­lo­gii per­swa­zji. Jak uzy­skać 700% wię­cej ochot­ni­ków. Jak sprze­da­wać wię­cej, podwa­ja­jąc ceny. Jak spra­wić, by ludzie myśleli, że pod­jęli wybór, gdy tak naprawdę to my go pod­ję­li­śmy za nich…

Zamiast zwięk­szać swoje szanse poprzez próby sta­ran­nego zapa­mię­ta­nia każ­dej z cech, które wska­zują na war­tość tur­ku­so­wej biżu­te­rii, ludzie liczą na tylko jedną – tę, którą zawsze koja­rzy się z jako­ścią każ­dego przed­miotu. Liczą, że sama cena powie im wszystko, co chcą wiedzieć.

 „Postęp cywi­li­za­cji nastę­puje przez zwięk­sze­nie liczby ope­ra­cji, które możemy wyko­ny­wać nie myśląc o nich” – Alfred North Whitehead

Gdy popro­simy kogoś o przy­sługę, mamy więk­sze szanse na suk­ces, jeśli podamy powód. Słowo „ponie­waż” wywo­łuje auto­ma­tyczną ule­głość reak­cji.
Gdy męż­czy­zna wcho­dzi do sklepu odzie­żo­wego, by szybko kupić gar­ni­tur, nie­mal zawsze zapłaci za akce­so­ria wię­cej, jeśli kupi je po zaku­pie gar­ni­turu, niż wtedy, gdy zrobi to wcześniej.

Agent nie­ru­cho­mo­ści widzi, jak oczy poten­cjal­nych klien­tów roz­świe­tlają się, gdy po tym, jak widzieli już kilka zanie­dba­nych domów, poka­zuje im dom, który chciał im sprze­dać od początku. „Dom, który upa­trzy­łem wygląda naprawdę wspa­niale, gdy wcze­śniej pokażę klien­tom kilka ruin.”

Jedna z naj­po­tęż­niej­szych broni wpły­wa­ją­cych na nas – zasada odwza­jem­nia­nia się. Zasada ta mówi, że powin­ni­śmy spró­bo­wać się odwdzię­czyć za przy­sługę, którą wyświad­czył nam ktoś inny.

Prosty list z prośbą o daro­wi­znę gene­ruje reak­cję w wyso­ko­ści ok. 18 pro­cent. Jednak, Gdy prze­syłka zawiera także nie­za­po­wie­dziany upo­mi­nek (samo­przy­lepne, sper­so­na­li­zo­wane ety­kietki adre­sowe), szanse na reak­cje nie­mal podwa­jają się do 35 procent.

To z powodu zobo­wią­za­nia do przy­ję­cia daru ta reguła jest tak łatwa do wykorzystania.

Zobowiązanie do przy­ję­cia daru obniża naszą moż­li­wość wyboru tego, u kogo chcemy zacią­gnąć dług i prze­ka­zuje tę wła­dzę na ręce innych.

Ludzie czę­sto nie chcą pro­sić o przy­sługę, jeśli nie są w sta­nie się odpłacić.

Gdy har­cerz popro­sił, abym kupił kilka bato­ni­ków w cenie jed­nego dolara wyra­ził to w for­mie ustęp­stwa ze swo­jej strony:

Prośba została przed­sta­wiona jako wyco­fa­nie się z prośby o kupie­nie kilku bile­tów po pięć dola­rów każdy.

Reagując zgod­nie z zasadą odwza­jem­nia­nia się, musia­łem rów­nież pójść na jakieś ustępstwo.

Jak widać, ustęp­stwo się poja­wiło: z nie­ugię­tego sta­łem się ule­gły, gdy chło­piec zmie­nił swoją prośbę z więk­szej na mniej­szą, nawet pomimo tego, że nie byłem zain­te­re­so­wany żadną z rze­czy, które chciał sprzedać.

Nie miał zna­cze­nia fakt, że nie lubię bato­ni­ków cze­ko­la­do­wych; har­cerz poszedł na ustęp­stwo wobec mnie, klik­nęło i zafur­czało, a ja zare­ago­wa­łem ustęp­stwem ze swo­jej strony.

Ponieważ zasada wza­jem­no­ści rzą­dzi także pro­ce­sem nego­cja­cji, można wyko­rzy­stać począt­kowe ustęp­stwo jako bar­dzo efek­tywną tech­nikę powo­do­wa­nia uległości.

Technika jest bar­dzo pro­sta; możemy ją nazwać tech­niką odrzu­ce­nia i odwrotu.

Załóżmy, że chce­cie, żebym zgo­dził się na okre­śloną prośbę.

Jednym ze spo­so­bów na zwięk­sze­nie Waszych szans byłoby przed­sta­wie­nie mi więk­szej prośby, takiej, którą naj­praw­do­po­dob­niej bym odrzucił.

Później, gdy już odmó­wię, przed­sta­wi­li­by­ście mi mniej­szą prośbę, tę, którą cały czas mie­li­ście na myśli.

Pod warun­kiem, że wpraw­nie sfor­mu­ło­wa­li­by­ście prośby, powi­nie­nem uznać drugą prośbę za ustęp­stwo z Waszej strony i skła­niać się do zare­ago­wa­nia wła­snym ustęp­stwem, jedy­nym, które jest mi bez­po­śred­nio dostępne – zgodą na drugą prośbę.

Taktyka odrzu­ce­nia i odwrotu pobu­dza ludzi nie tylko do zgody na okre­śloną prośbę, ale też rze­czy­wi­ste zre­ali­zo­wa­nie jej i wresz­cie dobro­wolne zaofe­ro­wa­nie reali­za­cji kolej­nych próśb.

Pozytywne skutki uboczne aktu ule­gło­ści: uczu­cie więk­szej satys­fak­cji z poro­zu­mie­nia i więk­szej odpo­wie­dzial­no­ści za nie.

W porów­na­niu z dwoma innymi podej­ściami stra­te­gia roz­po­czy­na­nia wielką prośbą i wyco­fa­nia się do umiar­ko­wa­nej przy­no­siła wyko­rzy­stu­jące ją oso­bie naj­wię­cej pieniędzy.

Osoby te zgło­siły, że sku­tecz­nie wpły­nęły na prze­ciw­nika, by wziął mniej pie­nię­dzy dla siebie.

Gdy już zaj­miemy jakieś sta­no­wi­sko, potrzeba kon­se­kwen­cji zmu­sza nas do dosto­so­wa­nia naszych uczuć i prze­ko­nań do tego, co już zro­bi­li­śmy. Następnie po pro­stu prze­ko­nu­jemy sami sie­bie, że doko­na­li­śmy dobrego wyboru.

Jednak ponie­waż zazwy­czaj w naszym inte­re­sie jest bycie kon­se­kwent­nym, łatwo popa­damy w taki zwy­czaj, nawet jeśli są to sytu­acje, w któ­rych nie jest to rozsądne.

Czasami pie­kiel­nie pro­ste i nie­chciane odpo­wie­dzi wyni­ka­jące z pra­wi­dło­wego myśle­nia spra­wiają, że sta­jemy się umy­sło­wymi obibokami.

Istnieją pewne nie­po­ko­jące rze­czy, z któ­rych po pro­stu wolimy sobie nie zda­wać sprawy.

Ponieważ auto­ma­tyczna kon­se­kwen­cja to wcze­śniej zapro­gra­mo­wana i bez­myślna metoda, może zapew­nić bez­pieczne schro­nie­nie od tej nie­po­ko­ją­cej świadomości.

Pewni ludzie bar­dzo chcieli uwie­rzyć, że odpo­wie­dzią na ich pro­blemy jest medytacja.

Wtedy wkro­czył głos roz­sądku w postaci mojego kolegi, udo­wad­nia­jąc, że teo­ria sto­jąca za ich nowo­od­kry­tym roz­wią­za­niem jest oparta na fał­szy­wych przesłankach.

Panika! Trzeba natych­miast coś zro­bić, zanim zacznie dzia­łać logika i znów zostaną pozba­wieni nadziei.

Szybko, szybko, musimy ogra­ni­czyć zdrowy rozsądek.

Oto jak nie­które duże firmy sprze­da­jące zabawki zwięk­szają sprze­daż w stycz­niu i lutym:

Przed Świę­tami Bożego Narodzenia zaczy­nają rekla­mo­wać w tele­wi­zji pewne wyjąt­kowe zabawki.

Dzieci chcą mieć to, co widzą, więc wymu­szają na rodzi­cach obiet­nice bożo­na­ro­dze­nio­wych prezentów.

Teraz wcho­dzi w życie genialny plan firm sprze­da­ją­cych zabawki:

Dostarczają do skle­pów za mało zaba­wek, które rodzice obie­cali kupić swoim dzieciom.

Większość rodzi­ców prze­ko­nuje się, że zabawki, któ­rych szu­kają są już wyprze­dane i zmu­szeni są zastą­pić je zabaw­kami o podob­nej wartości.

Producenci zaba­wek oczy­wi­ście osią­gają cel dostar­cza­jąc skle­pom sporo takich zamienników.

Następnie po Świę­tach, firmy znów zaczy­nają pusz­czać reklamy innych wyjąt­ko­wych zabawek.

To spra­wia, że dzieci chcą mieć te zabawki bar­dziej niż zwykle.

Biegną do rodzi­ców jęcząc: „Obiecaliście, obie­ca­li­ście” i rodzice wleką się do sklepu, by speł­nić swoje obietnice.

W Bloomington w sta­nie Indiana miesz­kańcy odpo­wia­dali w ankie­cie na pyta­nie, czy zgo­dzi­liby się poświę­cić trzy godziny na zbiórkę pie­nię­dzy dla Amerykańskiego Stowarzyszenia Raka (American Cancer Society).

Oczywiście wielu ludzi, nie chcąc wydać się ankie­te­rowi lub sobie samym mało zaan­ga­żo­wani w dzia­łal­ność cha­ry­ta­tywną, powie­działo, że zgło­si­liby się na ochotnika.

W wyniku tej pod­stęp­nej stra­te­gii zobo­wią­zań zano­to­wano 700-procentowy wzrost liczby ochot­ni­ków, gdy kilka dni póź­niej Stowarzyszenie orga­ni­zo­wało zbiórkę pieniężną.

Gdy już zgo­dzimy się na prośbę, nasza postawa może się zmie­nić; możemy we wła­snych oczach stać się osobą, która robi wła­śnie takie rzeczy.

Wolontariusz zapu­kał do drzwi wła­ści­cieli domów i zapy­tał, czy mogliby wysta­wić przed domem nie­duży, sied­mio­cen­ty­me­trowy, kwa­dra­towy znak z napi­sem BĄDŹ OSTROŻNYM KIEROWCĄ.

Była to tak nie­wielka prośba, że nie­mal każdy z nich się zgo­dził. Jednak skutki tej prośby były ogromne.

Ponieważ wła­ści­ciele kilka tygo­dni wcze­śniej nie­win­nie zgo­dzili się na try­wialną prośbę o bez­pieczną jazdę byli także skłonni zgo­dzić się na kolejną, olbrzy­mich roz­mia­rów prośbę.

Gdy obraz nas samych przy­bie­rze pewien kształt, zazwy­czaj natu­ral­nie zga­dzamy się na wiele innych próśb, które zga­dzają się z naszą opi­nią o nas.

Na przy­kład firma Amway Corporation zna­la­zła spo­sób, by zachę­cać swo­ich sprze­daw­ców do coraz więk­szych osiągnięć.

Członkowie per­so­nelu pro­szeni są o usta­le­nie indy­wi­du­al­nych celów sprze­da­żo­wych i zobo­wią­za­nie się do ich zre­ali­zo­wa­nia zapi­su­jąc je wła­sno­ręczne na papierze:

Ostatnia wska­zówka zanim zaczniemy: ustalmy sobie cel i zapiszmy go.

Bez względu na to, jaki jest cel, naj­waż­niej­sze, że został usta­lony, że mamy coś, do czego możemy dążyć – i mamy to zapisane.

Im bar­dziej publiczne będzie nasze oświad­cze­nie, tym lepiej. Gdy zaj­mu­jemy sta­no­wi­sko, które widzą inni, poja­wia się potrzeba, by się go trzy­mać i wyglą­dać na osobą konsekwentną.

Chińskie wię­zie­nie wstrzy­mało wypłatę dużych nagród na korzyść słab­szej pobudki:

Władze wię­zie­nia chciały, by pra­cow­nicy byli dumni, z tego co robią. Żad­nych wymó­wek, żad­nej moż­li­wo­ści wymi­ga­nia się. Człowiek, który prze­szedł ciężki chrzest nie mógł myśleć, że stało się to ze szla­chet­nych pobudek.

Nigdy nie powin­ni­śmy ciężko gro­zić naszym dzie­ciom, czy prze­ku­piać ich, by robiły rze­czy, w które chcemy żeby tak naprawdę wierzyły.

Bez względu na to, jaki rodzaj mani­pu­la­cji niską piłką wyko­rzy­stu­jemy kolej­ność jest taka sama:

Oferowana jest zaleta, która wywo­łuje chęć kupna.

Po tym, jak decy­zja jest już pod­jęta, jed­nak zanim umowa zostaje zawarta, począt­kowa zaleta zostaje zręcz­nie usunięta.

Wydaje się nie­mal nie­moż­li­wym, że klient kupi samo­chód na takich warun­kach. Jednakże ta metoda spraw­dza się.

Czujemy pustkę w żołądku, gdy zda­jemy sobie sprawę, że utknę­li­śmy zga­dza­jąc się na prośbę, któ­rej nie chcemy spełnić.

Zamknięte w sobie dzieci oglą­dały 23-minutowy film poka­zu­jący dzieci towa­rzy­skie i akceptowane.

Dzieci, które nie widziały filmu jak zawsze były w odosob­nie­niu, jed­nak te, które widziały film, wio­dły prym w rela­cjach z rówieśnikami.

Wydaje się, że ten 23-minutowy film, obej­rzany tylko raz, wystar­czył, by na całe życie zmie­nić poten­cjalny wzór zacho­wa­nia źle przy­sto­so­wa­nego dziecka.

To jest wła­śnie potęga spo­łecz­nego dowodu słuszności.

Dlaczego kibic jest zaan­ga­żo­wany w wynik meczu: ponie­waż byłby oso­bi­ście dotknięty porażką zespołu ze swo­jego rodzin­nego mia­sta. W jaki spo­sób? Z powodu praw koja­rze­nia. Bycie zwią­za­nym z miej­scem uro­dze­nia wystar­czyło, by go przy­cią­gnąć, wcią­gnąć i zwią­zać z nad­cho­dzą­cym trium­fem lub porażką.

Czujemy się zwią­zani z wła­sną płcią, kul­turą, oko­licą – chcemy udo­wod­nić, że jeste­śmy lepsi, niż inni.

Ci, z któ­rymi się koja­rzymy nas repre­zen­tują– gdy oni wygry­wają, my też.

Określenie „my” suge­ruje naj­bliż­sze z moż­li­wych utoż­sa­mia­nie się z drużyną.

Opisując zwy­cię­stwo szkol­nej dru­żyny ucznio­wie uży­wali pierw­szej osoby liczby mno­giej, by mieć udział w jej suk­ce­sie – „Pokonaliśmy Houston sie­dem­na­ście do czter­na­stu” lub „Wygraliśmy”.

Jednak w przy­padku prze­gra­nego meczu, rzadko uży­wano pierw­szej osoby liczby mnogiej.

Zamiast tego ucznio­wie uży­wali zwro­tów mają­cych sepa­ru­ją­cych ich od poko­na­nej dru­żyny – „Przegrali z Missouri, trzy­dzie­ści do dwu­dzie­stu” albo „Nie wiem, jaki był wynik, ale Arizona State przegrała”.

Nie pła­wimy się w suk­ce­sach innych wtedy, gdy mamy mocne poczu­cie doce­nio­nego, oso­bi­stego osią­gnię­cia. Gdy pre­stiż (zarówno publiczny jak i oso­bi­sty) jest nie­wielki, jeste­śmy skłonni wyko­rzy­sty­wać suk­cesy tych, z któ­rymi czu­jemy się złą­czeni, by odbu­do­wać wizerunek.

Status auto­ry­tetu w kul­tu­rze: dobrze uszyty gar­ni­tur biz­nes­mena. Sprawia, że osoby zupeł­nie nam nie­zna­jome uży­wają wobec nas form grzecznościowych.

Kelner oka­zał się być godny zaufa­nia, ponie­waż pole­cił dania, które były nieco tań­sze, niż te, które klienci wybrali najpierw.

Zamiast pró­bo­wać wypchać wła­sną kie­szeń, wyda­wał się mieć na uwa­dze dobro klientów.

Wydawał się jed­no­cze­śnie zarówno dobrze poin­for­mo­wany, jak i uczciwy – to połą­cze­nie zapew­niło mu dużą wiarygodność.

Coś, co samo w sobie było dla mnie mało atrak­cyjne, stało się bar­dziej zaj­mu­jące, ponie­waż wkrótce mogło się stać niedostępne.

Często prze­ry­wam inte­re­su­jącą roz­mowę twa­rzą w twarz, by ode­brać tele­fon od nie­zna­nego rozmówcy.

W takiej sytu­acji dzwo­niący ma cechę, któ­rej nie potra­fię się oprzeć, a któ­rej nie ma osoba, z którą roz­ma­wiam twa­rzą w twarz: poten­cjalną niedostępność.

Jeśli nie podejmę roz­mowy tele­fo­nicz­nej, mogę ją bez­pow­rot­nie stra­cić (razem z infor­ma­cjami, które ze sobą niesie).

Ludzie wydają się być bar­dziej zmo­ty­wo­wani myślą, że mogą coś stra­cić, niż myślą, że mogą zyskać coś rów­nie ważnego.

Na przy­kład wła­ści­ciele domów, któ­rym powie­dziano, jak wiele pie­nię­dzy mogliby stra­cić z powodu nie­od­po­wied­niej izo­la­cji ciepl­nej czę­ściej ocie­plają swoje domy niż ci, któ­rym powie­dziano jak wiele mogliby zyskać.

Przekonując klienta o trud­nej dostęp­no­ści pro­duktu zwięk­szamy jego bez­po­śred­nią war­tość w jego oczach.

Jeśli zmniej­sza­jąca się ilość pro­duk­tów – lub cokol­wiek innego – ogra­ni­cza nasz wcze­śniej­szy dostęp do jakie­goś pro­duktu, prze­szkoda powo­duje, że chęt­niej i inten­syw­niej pró­bu­jemy wejść w posia­da­nie produktu.

Mamy skłon­ność, by chcieć tego, co zaka­zane i przez to uwa­żać to za bar­dziej wartościowe.

Dla człon­ków mar­gi­nal­nych grup poli­tycz­nych, na przy­kład, naj­bar­dziej sku­teczną stra­te­gią może nie być publi­ko­wa­nie ich nie­po­pu­lar­nych poglą­dów, lecz dopro­wa­dze­nie do ich ocen­zu­ro­wa­nia, a następ­nie nagło­śnie­nia tej cenzury.

Klienci, któ­rzy z „pouf­nego” źró­dła dowie­dzieli się o nad­cho­dzą­cych bra­kach towaru, zaku­pili sze­ścio­krotną ilość produktów.

Spadek od dużych ilo­ści do nie­do­statku spo­wo­do­wał zde­cy­do­wa­nie bar­dziej pozy­tywną reak­cję niż stały niedobór.

Rewolucje wystę­pują naj­czę­ściej, gdy po okre­sie polep­sza­ją­cej się gospo­darki i warun­ków socjal­nych nastę­puje krót­kie, ostre pogorszenie.

Dlatego też zazwy­czaj to nie naj­bar­dziej uci­skani ludzie – któ­rzy postrze­gają swoje ubó­stwo jako natu­ralną kolej rze­czy – są naj­bar­dziej skłonni do przewrotów.

Rewolucjonistami zostają raczej ci, któ­rzy mieli szansę posma­ko­wać lep­szego życia.

Gdy wspar­cie eko­no­miczne i socjalne, z któ­rego korzy­stali i któ­rego ocze­ki­wali stają się nagle trud­niej dostępne, pra­gną ich bar­dziej niż przed­tem i czę­sto gwał­tow­nie pro­te­stują by je sobie zapewnić.

Ten sche­mat jest cenny dla rządzących:

Jeśli cho­dzi o przy­wi­leje, bar­dziej nie­bez­pieczne jest przy­zna­nie ich na chwilę niż nie przy­zna­wa­nie ich wcale.

Rodzic, który nie­kon­se­kwent­nie przy­znaje przy­wi­leje lub wpro­wa­dza zasady, zachęca dziecko do bun­to­wa­nia się poprzez dawa­nie mu wol­nej ręki.

Pewne cia­steczko było oce­niane naj­wy­żej: to, które stało się trud­niej dostępne z powodu dużego popytu.

Gdy tylko poczu­jemy falę pod­nie­ce­nia wyni­ka­jącą z tego, jak wpływa na nas trudna dostęp­ność pew­nych pro­duk­tów, powin­ni­śmy tę falę uczuć wyko­rzy­stać jako sygnał do natych­mia­sto­wego zatrzy­ma­nia się.

Paniczna, gorącz­kowa reak­cja nie powinna mieć miej­sca w mądrych, kon­se­kwent­nych decyzjach.

Musimy się uspo­koić i odzy­skać racjo­nalny punkt widzenia.

Adam Toffler w swo­jej książce „Szok przy­szło­ści” przed­sta­wił wcze­sną doku­men­ta­cję nie­spo­ty­ka­nego wcze­śniej i roz­wi­ja­ją­cego się tempa współ­cze­snego życia:
- Podróżujemy wię­cej i szyb­ciej
- Częściej prze­pro­wa­dzamy się do nowych domów, które są szyb­ciej budo­wane i burzone
- Kontaktujemy się z więk­szą liczbą ludzi i kró­cej utrzy­mu­jemy z nimi zna­jo­mość
- Mamy do dys­po­zy­cji sze­roki wybór sty­lów i pro­duk­tów, o któ­rych nie sły­sze­li­śmy w poprzed­nim roku, a które do przy­szłego roku mogą stać się prze­sta­rzałe i zapomniane.

Nowość, tym­cza­so­wość, róż­no­rod­ność i przy­śpie­sze­nie są znane jako pod­sta­wowe okre­śle­nia cywi­li­zo­wa­nej egzystencji.

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Kolekcjonowanie
Ludzie lubią zbie­rać inte­re­su­jące rze­czy, które uzu­peł­niają, lub kom­ple­tują jakiś więk­szy zestaw.
Czy na two­jej stro­nie ist­nieje moż­li­wość zbie­ra­nia cze­goś?

Kupony, pla­kietki, punkty, lub inne kawałki więk­szej cało­ści – moż­li­wo­ści są nie­ogra­ni­czone. Najlepiej, by przed­mioty te wią­zały się z repu­ta­cją i polep­szały jakość Twojej usługi.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
x
Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
sugestie lub informację o napotkanym
błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
pracy, aby te strony były lepsze.

Pozwól nam Tobie podziękować:
no-spam