show menu
+ Menu
Willpower

Willpower – Siła woli

Nasza największa siła, odkrywana na nowo!
Willpower – Siła woli
Autor: Roy Baumeister i John Tierney

Posiadasz ogra­ni­czone zasoby siły woli, które maleją kiedy ich uży­wasz. Istnieją dwie cechy, które wpły­wają na „dobre wyniki” w życiu: inte­li­gen­cja i samo­kon­trola. Większość pro­ble­mów oso­bi­stych i spo­łecz­nych wypływa z braku samo­kon­troli. Kiedy spy­tano grupę ludzi o ich porażki życiowe, brak samo­kon­troli zna­lazł się na szczy­cie listy. Porozmawiajmy więc o niej.

Siła woli - Odkrywanie na nowo, naszej naj­więk­szej zdolności.

  • Posiadasz ogra­ni­czone zasoby sil­nej woli, które maleją kiedy ich używasz.
  • Korzystasz z tych samych zaso­bów do wyko­ny­wa­nia róż­nych czynności.

Ludzie spę­dzają mniej wię­cej jedną czwartą dnia opie­ra­jąc się takim poku­som jak:

  • Pokusa jedze­nia,
  • Pokusa snu,
  • Pokusa roz­rywki, ode­rwa­nia się na chwilę od pracy, żeby się rozerwać,
  • Pokusa sek­su­alna,
  • Pokusa inte­rak­cji, np. spraw­dze­nie skrzynki mailo­wej, wej­ście na por­tale spo­łecz­no­ściowe, sur­fo­wa­nie po Internecie,
  • Pokusa słu­cha­nia muzyki lub oglą­da­nia telewizji.

Silna wola ujaw­nia się w połą­cze­niach pomię­dzy róż­nymi wyda­rze­niami w cza­sie. Oznacza to, obecną sytu­ację należy trak­to­wać jako część ogól­nego wzoru postę­po­wa­nia. Wypalenie jed­nego papie­rosa nie zagrozi two­jemu zdro­wiu. Heroina zażyta raz nie uza­leżni. Jeden kawa­łek cia­sta nie sprawi, że będziesz gruby, a nie­wy­ko­na­nie jed­nego zada­nia w pracy nie zruj­nuje two­jej kariery. Jednak, aby być zdro­wym i mieć zatrud­nie­nie, musisz trak­to­wać (pra­wie) każdy epi­zod jako odzwier­cie­dle­nie nad­rzęd­nej potrzeby opie­ra­nia się tym pokusom.

Samokontrola pozwala się zre­lak­so­wać, ponie­waż ściąga z cie­bie pre­sję i daje ci moż­li­wość zacho­wa­nia sil­nej woli przed waż­nymi wyzwaniami.

Grupie ludzi udało się ode­przeć pokusę zje­dze­nia cia­ste­czek i cze­ko­lady, jed­nak wysi­łek spra­wił, że nie mieli siły, by roz­wią­zać otrzy­mane zadanie.

Dlaczego w mał­żeń­stwach zaczyna się dziać źle, kiedy praca mał­żon­ków jest stre­su­jąca? Ludzie zuży­wają całą silną wolę. W biu­rze dają z sie­bie wszystko, w domu sytu­acja się pogarsza.

Ból mię­śni: natu­ral­nym odru­chem jest roz­luź­nie­nie, możesz jed­nak zmu­sić się, by nadal je napi­nać. Chyba, że twój mózg zajęty jest tłu­mie­niem innych uczuć.

Część mózgu znana jako przedni zakręt obrę­czy zaj­muje się cią­głym szu­ka­niem róż­nic mię­dzy tym, co robisz, a tym, co zamie­rza­łeś robić.

Wyczerpanie aktyw­nego „ego” powo­duje spo­wol­nie­nie pracy przed­niego zakrętu obręczy.

Kiedy mózg zwal­nia i jego zdol­ność roz­po­zna­wa­nia błę­dów zmniej­sza się, ludzie mają trud­no­ści w opa­no­wa­niu swo­ich reakcji.

Ludzie „wyczer­pani” w ten spo­sób reagują moc­niej na wszel­kie bodźce. Wszystkie pokusy i uczu­cia są odczu­wane mocniej.

Jeżeli chcesz otrzy­mać wcze­śniej­sze ostrze­że­nie przed kło­po­tami, nie szu­kaj poje­dyn­czego symp­tomu, a raczej zmiany w ogól­nej inten­syw­no­ści odczu­wa­nych emo­cji. Jeżeli zauwa­żysz, że jesteś szcze­gól­nie sfru­stro­wany jaki­miś dener­wu­ją­cymi wyda­rze­niami, smutny z powodu jakichś nie­przy­jem­nych myśli, czy nawet szczę­śliw­szy, gdy usły­szysz dobre wie­ści – może być to spo­wo­do­wane tym, że twój umysł nie kon­tro­luje emo­cji tak dobrze jak zazwyczaj.

Wyczerpanie „ego” jest więc podwój­nie pro­ble­ma­tyczne: z jed­nej strony siła woli jest słab­sza, z dru­giej –wszyst­kie emo­cje są silniejsze.

Pewna grupa uczniów prze­stała się przej­mo­wać nie­zdro­wym, tuczą­cym jedze­niem, kiedy byli sku­pieni na egzaminach.

Powszechnie uważa się że to stres powo­duje takie reak­cje. Mija się to z prawdą. Stres po pro­stu wyczer­puje twoje zapasy sil­nej woli, co zmniej­sza zdol­ność kon­tro­lo­wa­nia emocji.

Przed bada­niem wytrwa­ło­ści, ludzie zostali poin­for­mo­wani, że jeżeli dobrze im pój­dzie, mogą wygrać pie­nią­dze. Perspektywa zarobku zadzia­łała cuda. Natychmiast zna­la­zła się dodat­kowa ener­gia, potrzebna do osią­gnię­cia dobrego rezultatu.

Jako, że nie poin­for­mo­wano ich wcze­śniej, badani nie mieli moż­li­wo­ści, by zaosz­czę­dzić ener­gię, co było widoczne w bar­dzo złych rezul­ta­tach. Im lepiej poszło im w dru­giej run­dzie, tym gorzej pora­dzili sobie w trzeciej.

Niezwiązane ze sobą czyn­no­ści – opie­ra­nie się poku­sie zje­dze­nia cze­ko­lady i roz­wią­zy­wa­nie zaga­dek geo­me­trycz­nych, osła­biło ten sam zasób energii.

Istnieją ukryte powią­za­nia mię­dzy bar­dzo róż­nymi czyn­no­ściami, jakie wyko­nu­jesz w ciągu dnia. Radząc sobie z fru­stru­ją­cymi kor­kami, odpar­ciem pokusy jedze­nia, dener­wu­ją­cymi kole­gami z pracy, wyma­ga­ją­cymi sze­fami, maru­dzą­cymi dziećmi zuży­wasz ten sam zasób siły woli.

Ludzie czę­sto zacho­wują silną wolę szu­ka­jąc nie tego naj­peł­niej­szego, czy naj­lep­szego roz­wią­za­nia, ale raczej wcze­śniej usta­lo­nego sche­matu. Teologowie i ludzie wie­rzący postrze­gają świat, w spo­sób, który jest zgodny z nie­kwe­stio­no­wa­nymi dogma­tami ich wiary.

Skup się na jed­nym pro­jek­cie naraz. Jeżeli posta­wisz sobie kilka celów do osią­gnię­cia, na początku może ci się uda­wać dzięki czer­pa­niu z rezerw, jed­nak na dłuż­szą metę będziesz bar­dziej znu­żony i skłonny do popeł­nia­nia poważ­nych błę­dów. Kiedy ludzie chcą wpro­wa­dzić w swoim życiu zmiany, ich wysiłki praw­do­po­dob­nie pójdą na marne, jeżeli będą chcieli zmie­nić wiele rze­czy na raz.

Ponieważ masz tylko jeden zasób sil­nej woli, różne posta­no­wie­nia nowo­roczne kłócą się ze sobą. Kiedy postę­pu­jesz w zgo­dzie z jed­nym z nich, twoja zdol­ność prze­strze­ga­nia pozo­sta­łych zmniej­sza się. Lepiej jest zro­bić sobie jedno posta­no­wie­nie i się go trzy­mać. Jest to wystar­cza­jące wyzwanie.

Myślenie wymaga dużej ilo­ści glu­kozy w krwiobiegu.

Przekąski nie dostar­czają glu­kozy. Cukier daje krótki zastrzyk glu­kozy, po któ­rym nastę­puje uczu­cie jesz­cze więk­szego wyczer­pa­nia, nie jest to więc dobra dłu­go­ter­mi­nowa strategia.

Brak glu­kozy – brak siły woli.

Wyczerpanie „ego” prze­rzuca aktyw­ność pew­nych czę­ści mózgu na inne. Twój mózg nie prze­staje pra­co­wać, kiedy nie ma glu­kozy. Jedne pro­cesy po pro­stu ustają, a uru­cha­miane są inne.

Nie żałuj sobie kalo­rii, kiedy sta­rasz się pora­dzić sobie z poważ­niej­szymi problemami.

Jedząc, wybie­raj pro­dukty, które są spa­lane wolno. Twoje ciało prze­kształca wszyst­kie rodzaje jedze­nia w glu­kozę, ale w róż­nym tem­pie. Pokarmy, które są prze­kształ­cane szybko mają wysoki indeks gli­ke­miczny. Są to pro­dukty zawie­ra­jące skro­bię, takie jak białe pie­czywo, ziem­niaki, biały ryż i mnó­stwo arty­ku­łów, które można kupić w auto­ma­tach z prze­ką­skami lub w fast-foodach. Gdy je jesz, nastę­puje duży skok i nagły spa­dek, który pozo­sta­wia orga­nizm bez glu­kozy i zapa­sów samo­kon­troli. Często nie możemy sobie odmó­wić szyb­kich „ude­rzeń” glukozy.

Lepiej jeść pokarmy z niskim indek­sem gli­ke­micz­nym, tj.: więk­szość warzyw, orze­chy (np. orzeszki ziemne i orze­chy ner­kowca), sery, ryby, mięso, oliwa z oli­wek i inne „dobre” tłuszcze.

Kiedy jesteś chory, zacho­waj glu­kozę dla sys­temu odpornościowego.

Twój sys­tem odpor­no­ściowy zużywa tyle glu­kozy do walki z infek­cją, że dla mózgu nie zostaje zbyt wiele.

Brak snu wpływa nega­tyw­nie na wytwa­rza­nie glukozy.

Pierwszym kro­kiem na dro­dze do samo­kon­troli jest wyzna­cze­nie sobie jasnego celu.

Problemem nie jest brak celów, lecz raczej za duża ich liczba.

Dzienna lista zadań mene­dżera czę­sto zawiera wię­cej pracy, niż dałoby się wyko­nać w cały tydzień.

Im wię­cej kon­ku­ru­ją­cych ze sobą potrzeb, tym wię­cej czasu spę­dzasz myśląc o nich.

Dręczą cię myśli.

Ludzie, któ­rzy czę­ściej ana­li­zują swoje cele, zastę­pują dzia­ła­nie rozmyślaniem.

Ludzie posia­da­jący jasne, nie­kon­flik­tu­jące ze sobą cele zwy­kle robią postępy, pod­czas gdy reszta zajęta jest zamar­twia­niem się.

Ludzie, któ­rych cele kon­flik­tują ze sobą, rza­dziej odczu­wają pozy­tywne emo­cje, czę­ściej te nega­tywne, takie jak depre­sja i niepokój.

Dopisz zakoń­cze­nie histo­rii roz­po­czy­na­ją­cych się słowami:

Po prze­bu­dze­niu, Bill zaczął myśleć o swo­jej przy­szło­ści. Generalnie, spo­dzie­wał się...

Joe popija kawę w restau­ra­cji. Myśli o nad­cho­dzą­cym cza­sie, kiedy to…

Kiedy Joe sie­dział w kawiarni myśląc o „nad­cho­dzą­cym cza­sie”, grupa kon­tro­lna zazwy­czaj poda­wała w swo­ich opo­wia­da­niach okres w gra­ni­cach tygo­dnia, jed­nak dla uza­leż­nio­nych od hero­iny była to tylko godzina. Kiedy grupa kon­tro­lna pisała o „przy­szło­ści” Billa, czę­ściej poda­wali dłu­go­okre­sowe aspi­ra­cje, jak na przy­kład awans w pracy lub ślub, pod­czas gdy grupa uza­leż­nio­nych od hero­iny poda­wała wyda­rze­nia bliż­sze w cza­sie, czyli na przy­kład wizytę u leka­rza lub odwie­dziny krew­nych. Większość osób w gru­pie kon­tro­l­nej roz­wa­żała przy­szłość w gra­ni­cach czte­rech i pół roku, dla uza­leż­nio­nego od hero­iny był to okres do dzie­wię­ciu dni.

Inną wadą codzien­nych pla­nów zadań jest ich nie­ela­stycz­ność. Pozbawiają czło­wieka szans pod­ję­cia wybo­rów, jakie mogą się przy­tra­fić w ciągu dnia. Taka osoba czuje się więc zamknięta w sztyw­nym i mozol­nym ciągu zadań. Życie rzadko toczy się tak jak sobie to zapla­nu­jemy, tak więc lista zadań może nega­tyw­nie wpły­nąć na morale, gdy nie uda się zro­bić cze­goś na czas. Mając mie­sięczny plan, masz miej­sce na wpro­wa­dze­nie popra­wek. Jeżeli jed­nego dnia natra­fisz na prze­szkodę, twój plan nie wali się.

Umowa z samym sobą: Jeżeli masz ze sobą umowę, że coś zro­bisz, któ­rej następ­nie nie dotrzy­mu­jesz, pod­ko­pu­jesz tym samym swoje zaufa­nie do samego siebie.

Kelner wyja­śnił, że pamięta każde zamó­wie­nie, do chwili gdy podaje gościom to, co wybrali.

Efekt Zeigarnik: nie­do­koń­czone zada­nia i nie­speł­nione cele czę­sto nas nękają. Kiedy coś zostaje ukoń­czone, ten stru­mień myśli zostaje przerwany.

(Kiepskie pio­senki trzy­mają się głowy:) To dla­tego czę­sto nie możemy się uwol­nić od okrop­nych pio­se­nek. Bardziej praw­do­po­dobne jest to, że wyłą­czymy radio w cza­sie kiep­skiej pio­senki, prze­ry­wa­jąc ją, więc powraca, żeby nas dręczyć.

Nieświadomość chce, żeby świa­do­mość usta­liła plan. Nieświadomy umysł widocz­nie nie może tego zro­bić sam, drę­czy więc umysł świa­domy, żeby pod­jął decy­zję z uwzględ­nie­niem czasu, miej­sca i oka­zji. Kiedy plan jest gotowy, nie­świa­do­mość może prze­stać wysłać przypomnienia.

Kiedy już usta­lisz plan – zapi­szesz w dzien­niku datę spo­tka­nia na środę, kiedy już wyzna­czysz następne zada­nie do wyko­na­nia w pro­jek­cie – wtedy możesz ode­tchnąć z ulgą. Nie musisz od razu koń­czyć tego, co zacząłeś.

Wyobraź sobie, że sia­dasz do biurka i już masz zabrać się do pisa­nia, gdy widzisz mru­ga­jącą diodę tele­fonu komór­ko­wego i 20 nie­ode­bra­nych e-maili w skrzynce. Nie ma chyba nic gor­szego. Nie sprzyja to też wydaj­nej pracy. Jeżeli jed­nak zaj­miesz się naj­pierw pozo­sta­łymi rze­czami, to spo­koj­nie będziesz mógł skon­cen­tro­wać się na pisa­niu; to uwal­nia kreatywność.

Podejmowanie decy­zji rów­nież korzy­sta z zaso­bów sil­nej woli. Gdy są wyczer­pane, masz mniej­szą zdol­ność doko­ny­wa­nia wła­ści­wych wyborów.

Niektórzy stu­denci wybie­rają dwa kie­runki na uczelni. Nie jest tak dla­tego, że chcą coś komuś udo­wod­nić, albo że mają jakiś świetny plan na zro­bie­nie kariery z tytu­łami, powiedzmy magi­stra bio­lo­gii i poli­to­lo­gii. Powodem jest raczej to, że nie są w sta­nie zre­zy­gno­wać z jed­nej opcji. Wybór jed­nego kie­runku ozna­cza wyda­nie wyroku śmierci na ten drugi, a rezul­taty wielu badań poka­zują nam, że ludziom bar­dzo ciężko jest zre­zy­gno­wać z alter­na­tyw, nawet jeżeli nie są dla nich korzystne.

Internauci korzy­sta­jący z por­talu rand­ko­wego zostali popro­szeni o wypeł­nie­nie szcze­gó­ło­wego for­mu­la­rza, który miał okre­ślić ich cechy. Teoretycznie, szcze­gó­łowy pro­fil powi­nien pomóc ludziom zna­leźć „tego jedy­nego”, czy „tą jedyną”. Praktycznie jed­nak, użyt­kow­nicy por­talu musieli prze­ana­li­zo­wać tyle infor­ma­cji i moż­li­wych decy­zji, że zro­bili się wybredni do gra­nic absurdu.

Ponieważ wybór był tak sze­roki, ludzie prze­glą­dali pro­file bez końca. Kiedy masz tyle kry­te­riów, które powi­nie­neś roz­wa­żyć i tylu ludzi, z któ­rych możesz wybrać, zaczy­nasz szu­kać ide­ału. Nie chcesz się zado­wo­lić kimś kto nie jest dla cie­bie ide­alny pod wzglę­dem wzro­stu, wieku, reli­gii i 45 innych cech.

Rezygnacja z wyboru jest odczu­wana jako strata, a ludzie są w sta­nie zro­bić wiele, żeby nie odczuć straty. Czasami ma to sens, ale zbyt czę­sto tak bar­dzo chcemy żeby wszyst­kie wyj­ścia były moż­liwe, że nie dostrze­gamy dłu­go­ter­mi­no­wych kosz­tów, jakie pono­simy – lub pono­szą inni.

Mężczyźni, któ­rzy zoba­czyli zdję­cia sek­sow­nych kobiet zaczęli sku­piać się na natych­mia­sto­wej nagro­dzie zamiast na więk­szej, która miała być odło­żona w cza­sie. Najwyraźniej widok atrak­cyj­nej kobiety spra­wia, że męż­czy­zna natych­miast pra­gnie gotówki. Skupia się na teraź­niej­szo­ści, nie na przyszłości.

Samoświadomość powstała na dro­dze ewo­lu­cji, ponie­waż pomaga w samoregulacji.

Kiedy ludzie widzieli swoje odbi­cia w lustrze, byli bar­dziej skłonni trzy­mać się wyzna­wa­nych war­to­ści niż słu­chać pole­ceń innych.

Anthony Trollope uwa­żał, że zbędne i nie­wska­zane jest pisa­nie przez wię­cej niż trzy godziny dzien­nie. Stał się jed­nym z naj­więk­szych i naj­płod­niej­szych pisa­rzy w histo­rii jed­no­cze­śnie pra­cu­jąc na pełny etat dla bry­tyj­skiego urzędu pocz­to­wego. Miał w zwy­czaju wsta­wać o 5.30, wypi­jał kawę i przez pół godziny czy­tał tekst, który napi­sał dnia poprzed­niego, żeby odpo­wied­nio się wczuć. Potem zaj­mo­wał się pisa­niem przez dwie i pół godziny, spo­glą­da­jąc od czasu do czasu na zegar znaj­du­jący się na biurku. Zmuszał się do utrzy­ma­nia tempa 250 słów na kwa­drans. W ten spo­sób przed śnia­da­niem miał przed sobą tekst liczący 2,500 słów. Nie zakła­dał, że codzien­nie będzie mu się to uda­wało. Czasami od pisa­nia odcią­gały go inte­resy, czy polo­wa­nia – zawsze jed­nak wypeł­niał plan tygo­dniowy. Dla każ­dej ze swo­ich powie­ści ukła­dał har­mo­no­gram, nor­mal­nie zakła­da­jąc 10 000 słów na tydzień i pisa­nie dziennika.

Nic nie jest tak mocne, jak prawo, któ­remu nie można się sprze­ci­wić. Ma ono siłę kro­pli drą­żą­cej skałę. Małe zada­nia wyko­ny­wane codzien­nie pobiją kon­wul­syjne prace Herkulesa

Ten mały dzien­nik z zapi­sa­nymi datami, linij­kami, doku­men­tu­jący moją pracę, dzienne, tygo­dniowe zapo­trze­bo­wa­nie mojej branży, to jego zasługa.

Ruch „Quantified Self”: zamiast pła­cić leka­rzom i szpi­ta­lom za napra­wia­nie orga­ni­zmu, lepiej samemu obser­wo­wać swoje ciało, żeby zapo­bie­gać cho­ro­bom. Zamiast słu­chać reklam fast-foodów ofe­ru­ją­cych natych­mia­stową przy­jem­ność, możesz tak zapla­no­wać życie, żeby być bom­bar­do­wa­nym prze­ka­zami pro­mu­ją­cymi zdrowie.

Pewna kobieta moni­to­ruje swoje ciało korzy­sta­jąc z elek­tro­nicz­nych czuj­ni­ków, jak na przy­kład klips Fitbit, opa­ska na ramię BodyMedia i opa­ska na głowę „tre­ner snu” firmy Zeo. Dzięki pomia­rom ruchu, tem­pe­ra­tury i wil­got­no­ści skóry, i fal mózgo­wych urzą­dze­nia te poka­zują jej, ile dokład­nie zużywa ener­gii w ciągu dnia i ile godzin sypia nocą.

„Kiedy jestem wie­czo­rem na przy­ję­ciu, mówię sobie, że gdy­bym teraz wyszła, mogła­bym poło­żyć się spać o 21.30 zamiast 22.30, a dzięki temu sta­ty­styka godzin snu wyglą­da­łaby lepiej rano. W wielu sytu­acjach pozwala mi to pod­jąć wła­ściwy wybór, ponie­waż winę mogę zwa­lić na liczby.”

Dużą radość daje dostrze­że­nie dotych­cza­so­wych rezul­ta­tów. Jednak żeby mieć wię­cej moty­wa­cji i ambi­cji, skup się na tym co przed tobą.

Wiadomość publiczna jest sil­niej­sza niż infor­ma­cja pry­watna. Ludzie bar­dziej przej­mują się tym, co inni o nich wie­dzą niż tym, co sami wie­dzą o sobie. Porażka, pomyłka czy chwi­lowy brak samo­kon­troli łatwiej zamieść pod dywan, jeżeli tylko ty o niej wiesz. Możesz posta­rać się ją racjo­na­li­zo­wać lub po pro­stu zigno­ro­wać. Jeżeli jed­nak inni też o niej wie­dzą, trud­niej jest nam przejść obok tego obojętnie.

Przestrojenie umy­słu na małe cele i osią­ga­nie ich pomaga ci osią­gnąć te więk­sze, czego ina­czej nie był­byś w sta­nie zrobić.

Oznacza to zawsze więk­sze trud­no­ści i nie­pod­da­wa­nie się prze­ciw­no­ściom losu, dzięki czemu zawsze posia­dasz dodat­kowe zasoby, jak zbior­nik na paliwo, dzięki któ­remu wiesz, że możesz doje­chać do celu i jesz­cze dalej. Tym wła­śnie jest samo­dy­scy­plina. Powtarzaniem i ćwi­cze­niem dobrych nawyków.

Najlepsze wyniki osią­gnęła grupa pra­cu­jąca nad postawą. Stara, nudna rada – „siedź pro­sto!” oka­zała się bar­dziej uży­teczna niż się spo­dzie­wano. Poprzez zastą­pie­nie nawyku gar­bie­nia się, ucznio­wie wzmoc­nili siłę woli i radzili sobie lepiej z zada­niami, które nie miały nic wspól­nego z postawą. Dzięki tym ćwi­cze­niom ich siła woli nie wyczer­py­wała się tak szybko jak wcze­śniej, mieli więc dodat­kowe zasoby na inne czynności.

Kluczowe jest skon­cen­tro­wa­nie się na nawy­kach. Prostym spo­so­bem na start jest pisa­nie ręką, która zwy­kle nie jest uży­wana. Wiele nawy­ków przy­pi­sa­nych jest do domi­nu­ją­cej ręki. Zwłaszcza pra­wo­ręczni uży­wają swo­jej pra­wej dłoni do wszyst­kich czyn­no­ści, nie zasta­na­wia­jąc się nad tym nawet przez chwilę. Zmiana na lewą rękę jest więc ćwi­cze­niem samokontroli.

Inną stra­te­gią tre­nin­gową jest zmiana spo­sobu mówienia.

Ćwi­cze­nie samo­kon­troli w jed­nej dzie­dzi­nie życia popra­wia wszystkie.

Można by pomy­śleć, że ludzie któ­rzy zaczęli ćwi­czyć fizycz­nie, siłą rze­czy zaczęli rów­nież się zdro­wiej odży­wiać. Jednakże, bada­nia uchwy­ciły zupeł­nie odwrotną ten­den­cję: kiedy zaczy­nasz ćwi­czyć, czu­jesz się bar­dziej cno­tliwy, więc należy ci się nagroda w postaci wyso­ko­ka­lo­rycz­nych przy­sma­ków (to przy­kład efektu licen­cji moral­nej, kiedy czu­jesz, że jeden dobry uczy­nek daje ci prawo do jed­nego złego.)

Stanley: Niesamowite życie naj­więk­szego odkrywcy Afryki.

Tworząc publiczny wize­ru­nek samego sie­bie jako Bula matari, nie­ustę­pli­wego łama­cza skał, zmu­sił się do speł­nie­nia tych ocze­ki­wań. Jeal powie­dział: “dzięki przy­się­dze i wize­run­kowi, Stanley spra­wił, że porażka z powodu braku sil­nej woli była niemożliwa.”

Chcę, dzięki uwa­dze poświę­ca­nej fir­mie, samo­za­par­ciu, nie­spo­ży­tym pokła­dom ener­gii stać się, dzięki tej wła­śnie fir­mie, panem samego siebie.

Strategia pozwa­la­jąca na oszczę­dza­nie siły woli, któ­rej cią­gle uży­wał, odno­sząc dzięki niej suk­cesy: wcze­śniej­sze zobo­wią­za­nie. Polega na odcię­ciu moż­li­wo­ści zbo­cze­nia ze ścieżki do suk­cesu. Zdajesz sobie sprawę, że sta­wisz czoła poku­som, które mogą cię zwieść, i że siła two­jej woli może się osła­bić. Upewniasz się więc, że zawró­ce­nie będzie nie­moż­liwe, lub przy­naj­mniej haniebne czy niemoralne.

Odyseusz użył tej tak­tyki, żeby prze­pły­nąć nie­da­leko syren, któ­rych śpiew zwa­biał mary­na­rzy na pewną śmierć. Rozkazał swoim ludziom, by przy­wią­zali go do masztu i zabro­nił im, by go uwal­niali, nie­ważne jakby bła­gał. Jego ludzie użyli innej formy wcze­śniej­szego zobo­wią­za­nia – zatkali sobie uszy woskiem, żeby nie sły­szeć śpiewu syren. Dzięki temu zapo­bie­gli samej poku­sie, co jest gene­ral­nie bez­piecz­niej­szym wyjściem.

Dieta „publiczne poni­że­nie” zasto­so­wana została przez pisa­rza o nazwi­sku Drew Magary. Obiecał, że codzien­nie będzie się ważył, a wynik opu­bli­kuje na Twitterze. Dotrzymał obiet­nicy i schudł 30 kilo­gra­mów w 5 miesięcy.

Program firmy Covenant Eyes śle­dzi strony jakie prze­glą­dasz w sieci, a ich listę wysyła do wcze­śniej wybra­nej osoby – na przy­kład two­jego szefa lub małżonka/i.

Ludzie wyko­nują zada­nie tylko w 35% wypad­ków, jeżeli ich umowy nie prze­wi­dują kar finan­so­wych, czy nie wyzna­czają osób, które mają stwier­dzić dobrą jakość pracy. Gdy takie infor­ma­cje znajdą się w umo­wie, odse­tek wzra­sta do 80%.

Początkowo wcze­śniej­sze zobo­wią­za­nie prze­kształci się w coś sta­łego i war­to­ściow­szego – nawyk.

„Zaprowadzenie porządku było jedy­nym anti­do­tum na destruk­cyj­ność ota­cza­ją­cej natury.” Sam Stanley podob­nie wyja­śnił potrzebę codzien­nego gole­nia się gdy prze­by­wał w dżun­gli: „zawsze pre­zen­to­wa­łem się naj­le­piej, jak to było moż­liwe, zarówno dzięki samo­dy­scy­pli­nie jak i z sza­cunku do samego siebie.”

Poprzez wyzwa­la­nie auto­ma­tycz­nych pro­ce­sów umy­sło­wych, które nie wyma­gają wiel­kiej ilo­ści ener­gii, takie porządne nawyki mogą naprawdę popra­wić samo­kon­trolę na długi czas.

Porządne strony inter­ne­towe, tak jak porządne labo­ra­to­ria, dostar­czyły sygna­łów, które bez­wied­nie kie­ro­wały ludzi w stronę samo­dy­scy­pliny i dzia­łań pomoc­nych dla innych osób.

Ludzie z wysoką samo­kon­trolą byli roz­po­zna­wani po zacho­wa­niach, które były w dużej mie­rze automatyczne.

Samokontrola oka­zała się być naj­bar­dziej efek­tywna kiedy ludzie uży­wali jej, żeby zapo­cząt­ko­wać nowe, dobre nawyki i pozbyć się tych złych.

Najlepsza rada dla mło­dych pisa­rzy i począt­ku­ją­cych naukow­ców: pisz­cie codzien­nie. Korzystajcie z samo­kon­troli, aby wyro­bić w sobie nawyk, a na dłuż­szą metę napi­sze­cie wię­cej, z mniej­szym wysiłkiem.

Właściwa zasada samo­kon­troli: skup się na wznio­słych myślach.

Pytanie „dla­czego?” spra­wia, że umysł sku­pia się na przy­szło­ści i roz­waża daną kwe­stię we wznio­słych kategoriach.

Pytanie „jak?” spra­wia, że umysł sku­pia się na teraź­niej­szo­ści i roz­waża daną kwe­stię w niskich kategoriach.

W ten spo­sób możesz kie­ro­wać spo­so­bem myśle­nia ludzi, weźmy na przy­kład słowo „śpiewak”.

Żeby wywo­łać myśle­nie w wyso­kich kate­go­riach, zadano gru­pie ludzi pyta­nie: „Czego przy­kła­dem jest śpiewak?”

Żeby wywo­łać myśle­nie w niskich kate­go­riach, zadano gru­pie ludzi pyta­nie: „Jaki jest przy­kład śpiewaka”

Odpowiedź, popchnęła więc ich w kie­runku bar­dziej glo­bal­nego lub szcze­gó­ło­wego toku myślenia.

Taka mani­pu­la­cja sta­nem umy­sło­wym nie ma bez­po­śred­niego wpływu na samo­kon­trolę. Jednak samo­kon­trola polep­szyła się wśród ludzi, któ­rzy byli zachę­cani do myśle­nia w wyż­szych kate­go­riach, pogor­szyła się z kolei u tych, któ­rzy myśleli w niskich kategoriach.

Alkohol nie spra­wia, że mamy ochotę robić głu­pie, czy nie­bez­pieczne rze­czy. Po pro­stu usuwa hamulce. Zmniejsza samo­kon­trolę w dwo­jaki spo­sób: obniża poziom glu­kozy we krwi i redu­kuje samoświadomość.

Religijni ludzie sta­ty­stycz­nie rza­dziej naba­wiają się nie­zdro­wych nawy­ków – rza­dziej się upi­jają, upra­wiają seks bez zabez­pie­czeń, biorą nar­ko­tyki czy palą papie­rosy. Częściej zapi­nają pasy bez­pie­czeń­stwa, cho­dzą do den­ty­sty i biorą wita­miny. Cieszą się więk­szym wspar­ciem spo­łecz­nym, a ich wiara pomaga im pora­dzić sobie z nieszczęściami.

Ekologia jest szcze­gól­nie popu­larna w boga­tych kra­jach, gdzie tra­dy­cyjne reli­gie osła­bły. Pobożność zastą­piona została podzi­wia­niem trans­cen­den­cji i piękna natury. Starania „zie­lo­nych” do zmniej­sze­nia kon­sump­cji i ilo­ści pro­du­ko­wa­nych odpa­dów uczą dzieci tego samego o samo­kon­troli, co reli­gijne kaza­nia i wik­to­riań­skie elementarze.

Wyraźne gra­nice: to jasne, pro­ste, jed­no­znaczne zasady. Nie możesz nie zauwa­żyć prze­kro­cze­nia gra­nicy. Jeżeli obie­casz sobie, że zacho­wasz umiar­ko­wa­nie w spo­ży­wa­niu alko­holu i pale­niu papie­ro­sów, to nie jest wyraźna gra­nica. Jest ona płynna, bez wyraź­nego punktu, w któ­rym wstrze­mięź­li­wość prze­kształca się w nad­miar. Tymczasem, poli­tyka „zero tole­ran­cji” jest wyraźną gra­nicą: pełna abs­ty­nen­cja bez żad­nych wyjątków.

Kiedy już zaan­ga­żu­jesz się w prze­strze­ga­nie zasady wyraź­niej gra­nicy, twoje teraź­niej­sze „ja” jest pewne, że twoje przy­szłe „ja” rów­nież będzie jej przestrzegać.

Studenci z wyż­szą samo­oceną mają lep­sze stop­nie. Ale co było naj­pierw? Czy wysoka samo­ocena pro­wa­dzi do dobrych stopni, czy dobre stop­nie do wyso­kiej samo­oceny? Okazało się, że dobre stop­nie w 10. kla­sie były zapo­wie­dzią wyso­kiej samo­oceny w 12. kla­sie, jed­nak samo­ocena nie była wyznacz­ni­kiem póź­niej­szych dobrych stopni. Tak więc, wydaje się, że naj­pierw przy­cho­dzą stop­nie, a potem pew­ność siebie.

W skali kraju wskaź­nik samo­oceny wzrósł, nato­miast stop­nie się pogor­szyły. Uczniowie po pro­stu byli bar­dziej zado­wo­leni z gor­szych wyników.

Ludzie pewni sie­bie myślą, że są bar­dziej popu­larni, cza­ru­jący i prze­ko­nu­jący niż inni, jed­nakże bada­nia nie stwier­dzają takiej zależności.

Według panelu recen­zen­tów ist­nieją dwie korzy­ści pły­nące z wyso­kiej samo­oceny. Po pierw­sze, dzięki temu mamy wię­cej ini­cja­tywy, praw­do­po­dob­nie dla­tego, że wie­rzymy we wła­sne siły. Ludzie z wysoką samo­oceną czę­ściej dzia­łają według swo­ich prze­ko­nań, bro­nią tego, w co wie­rzą, podej­mują nowe przed­się­wzię­cia (nie­stety obej­muje to rów­nież zapał do tych głu­pich i nie­bez­piecz­nych, nawet kiedy wszy­scy inni przed nimi ostrzegają).

Po dru­gie – to dobre uczu­cie. Wysoka samo­ocena działa jak bank pozy­tyw­nych emo­cji, który polep­sza ogólne samo­po­czu­cie i jest uży­teczny, kiedy potrze­bu­jesz dodat­ko­wej por­cji pew­no­ści sie­bie, żeby pora­dzić sobie z nie­szczę­ściem, wyjść z dołka emo­cjo­nal­nego, czy odbić się po porażce. Te korzy­ści mogą przy­dać się w nie­któ­rych zawo­dach, jak na przy­kład sprze­daw­com. Posiadający tą cechę sprze­dawcy łatwiej radzą sobie z czę­stymi odmo­wami, ale tego rodzaju wytrwa­łość ma też swoje minusy. Przykładowo, może pro­wa­dzić do nie­słu­cha­nia roz­sąd­nych rad i trwo­nie­nia czasu i pie­nię­dzy na bez­na­dziejne przypadki.

Przeciętny Narcyz jest w swo­jej opi­nii legendą. Jest uza­leż­niony od swo­jego wize­runku. Odczuwa silną potrzebę bycia podzi­wia­nym (nie czuje jed­nak potrzeby bycia lubia­nym, chce tylko pochlebstw). Oczekuje spe­cjal­nego trak­to­wa­nia i obru­sza się jeżeli ktoś go kry­ty­kuje. Często robi bar­dzo dobre pierw­sze wra­że­nie, ale na dłuż­szą metę jest męczący. Kiedy psy­cho­log, Delroy Paulhus popro­sił grupę ludzi, żeby oce­nili inne osoby, to Narcyz był na szczy­cie listy wszyst­kich ankie­to­wa­nych, jed­nak tylko przez kilka pierw­szych spo­tkań. Po kilku mie­sią­cach spa­dał na ostat­nie miej­sca w ran­kingu. Jak widać, trudno się żyje z takim darem bogów.

Kiedy sprawy przy­bie­rają kiep­ski obrót, osoby z wysoką samo­oceną czę­sto nie przej­mują się.

Tradycje w Chinach i innych pań­stwach Azji bez wąt­pie­nia grają ważną role we wpa­ja­niu samo­dy­scy­pliny. Tradycje w domach Amerykanów o azja­tyc­kich korze­niach wpły­nęły pozy­tyw­nie na obni­że­nie nar­cy­zmu i póź­niej­sze suk­cesy dzieci.

Konfucjańskie kon­cep­cje: „chiao shun” ozna­cza „tre­ning”, a „guan” ozna­cza „pano­wa­nie” i „miłość”. Przez pry­zmat ame­ry­kań­skich stan­dar­dów rodzice wydają się zimni i surowi, ale ich dzieci świet­nie radzą sobie w szkole i poza nią.

„Patrząc na ame­ry­kań­skich rodzi­ców obsy­pu­ją­cych dzieci pochwa­łami za wyko­na­nie nawet naj­ła­twiej­szych zadań – nagry­zmo­le­nie obrazka, czy macha­nie paty­kiem – dosze­dłem do wnio­sku że Chińczycy mają coś czego bra­kuje w zachod­niej kulturze:

  • Chcą żeby ich pocie­chy miały lepiej w życiu,
  • Mają wyż­sze mnie­ma­nie o swo­ich dzie­ciach, w tym sen­sie, że wie­dzą, z czym dzieci sobie poradzą.”

Uczucie samo­re­ali­za­cji. Ona jest źró­dłem wyso­kiej samo­oceny. Nie jest nim fakt, że ludzie mówią ci jaki jesteś świetny.

Ale zapo­mnij o samo­oce­nie. Pracuj nad samokontrolą.

Najważniejszym, a zara­zem naj­trud­niej­szym dla rodzi­ców aspek­tem kary jest kon­se­kwent­ność. W naj­lep­szym wypadku rodzic powi­nien szybko upo­mnieć dziecko za każ­dym razem, gdy coś nabroi, ale w umiar­ko­wany, nawet łagodny spo­sób. Surowe upo­mnie­nie czę­sto wystar­czy, jeżeli jest sto­so­wane ostroż­nie i regu­lar­nie. To podej­ście może być począt­kowo bar­dziej męczące dla rodzi­ców niż dla dziecka. Kusi ich, żeby na nie­które psoty przy­mknąć oko lub je wyba­czyć, nawet z tego powodu, że są zmę­czeni lub mogłoby to zepsuć miłą atmos­ferę w towarzystwie.

Musisz zro­bić to, co jest dla dziecka dobre, a zależy to tak naprawdę tylko od kon­se­kwent­no­ści. Dorastając, dzieci muszą wie­dzieć, jakie zacho­wa­nia są wła­ściwe, a jakie nie.

Prawie wszy­scy eks­perci zga­dzają się, że dzieci potrze­bują i chcą wyraź­nych zasad, i że odpo­wie­dzial­ność za prze­strze­ga­nie zasad jest nie­zbędna dla zdro­wego roz­woju. Ale zasady są pomocne tylko, jeżeli dzieci je znają i rozu­mieją, dla­tego im wyraź­niej­sza gra­nica, tym lepiej.

Wszystko co zmu­sza dzieci do ćwi­cze­nia samo­kon­troli jest pomocne: lek­cje muzyki, nauka wier­szy­ków na pamięć, odma­wia­nie modli­twy, dobre maniery przy stole, nie­prze­kli­na­nie, pisa­nie liści­ków z podziękowaniem.

Jeżeli myślisz poważ­nie o pil­no­wa­niu swo­jej wagi, potrze­bu­jesz samo­dy­scy­pliny, żeby prze­strze­gać tych trzech zasad:

  • Nigdy nie prze­chodź na dietę.
  • Nigdy nie obie­cuj, że zre­zy­gnu­jesz z jedze­nia cze­ko­lady lub innego jedzenia.
  • Nieważne, czy osą­dzasz sam sie­bie, czy innych, nigdy nie porów­nuj nad­wagi z bra­kiem sil­nej woli.

Pierwszym kro­kiem na dro­dze do samo­kon­troli jest usta­le­nie reali­stycz­nego celu.

Osoby będące na die­cie zare­ago­wały odwrot­nie. Ci, któ­rzy wypili wielki kok­tajl, zje­dli wię­cej cia­stek i kra­ker­sów niż ci, któ­rzy nic nie jedli przez wiele godzin.

Badacze nadali temu zja­wi­sku nazwę – jedze­nie kontr­re­gu­la­cyjne, jed­nak w swoim gro­nie, było ono znane jako efekt „a, do licha z tym”. Osoby na die­cie mają usta­loną mak­sy­malną dzienną ilość kalo­rii, a kiedy z jakie­goś nie­spo­dzie­wa­nego powodu, jak na przy­kład wypi­cie paru dużych kok­tajli mlecz­nych w eks­pe­ry­men­cie, ją prze­kro­czą, uznają, że w tym dniu dieta prze­staje obowiązywać.

Ten dzień jest więc zakla­sy­fi­ko­wany w umy­śle jako porażka, nie­ważne co jesz­cze się sta­nie. Moralność bie­rze sobie wolne do następ­nego dnia. Myślą, „a, do licha z tym, przy­naj­mniej dzi­siaj sobie tro­chę pouży­wam”, a w rezul­ta­cie nastę­pu­jąca hulanka czę­sto jest dużo więk­sza niż pro­wa­dzące do niej potknięcie.

Ludzie, któ­rzy są na die­cie nie są nawet świa­domi jak wiele szkód powo­dują takie hulanki.

Tak długo, jak dieta prze­bie­gała pomyśl­nie w danym dniu, ludzie pil­no­wali tego, co jedli. Ale kiedy już raz ją zła­mali posta­no­wie­nie i pod­dali się efek­towi „a, do licha z tym”, prze­stali liczyć kalo­rie i sta­wali się nawet mniej świa­domi niż ludzie, któ­rzy nie byli na diecie.

Otyłość spra­wiła, że prze­szli na dietę, a dieta spo­wo­do­wała, że pole­gali na bodź­cach zewnętrz­nych, nie wewnętrznych.

Ludzie na die­cie uczą się jeść zgod­nie z pla­nem, nie zgod­nie z wewnętrz­nymi uczu­ciami i pragnieniem.

Przy jedze­niu głów­nie sta­rasz się wyłą­czyć sygnał ozna­cza­jący „start”, jed­nakże „start” i „stop” są ze sobą powią­zane, więc przy oka­zji tra­cisz też „stop”.

Mają tylko jedną wyraźną gra­nicę, a kiedy ją prze­kro­czą, nie mają już zahamowań.

Osoby nie­bę­dące na die­cie mogłyby sie­dzieć obok góry prze­ką­sek, takich jak solone orzeszki, M&Msy, Skittlesy i Doritos, nie zuży­wa­jąc siły woli.

Osoby Będące na die­cie mogą się opie­rać chwi­lowo, ale obniża to ich siłę woli. Potem, kiedy słabną, sta­wiają czoła kolej­nemu fru­stru­ją­cemu wyzwa­niu kon­tro­lo­wa­nia jedze­nia. Żeby cią­gle opie­rać się poku­som, muszą uzu­peł­nić zasoby sil­nej woli, które stra­cili. Jednak, żeby to zro­bić, muszą dostar­czyć ciału glu­kozę. Są uwię­zieni w żywie­nio­wym „Paragrafie 22”.

  • Żeby nie jeść, czło­wiek potrze­buje sil­nej woli.
  • Żeby mieć silną wolę, czło­wiek potrze­buje jedzenia.

Stając przed dyle­ma­tem „jeść albo nie jeść” osoba na die­cie docho­dzi do wnio­sku, że lepiej jest tro­chę polu­zo­wać dietę. Może argu­men­to­wać, że lepiej zjeść tro­chę, i uspo­koić sumie­nie: „musia­łem zro­bić wyją­tek od diety, żeby ją ura­to­wać”. Ale jak już wiemy, kiedy raz zej­dzie z wybra­nej ścieżki, praw­do­po­dob­nie powie: „a, do licha z tym”. A potem: „niech roz­pocz­nie się uczta”.

Myj zęby wcze­śnie wieczorem.

Opracuj szcze­gó­łowe plany dla auto­ma­tycz­nych czyn­no­ści w pew­nych sytuacjach.

Jeżeli sta­nie się X, zro­bię Y. Im wię­cej uży­wasz tej tech­niki, żeby prze­nieść kon­trolę zacho­wań w sferę auto­ma­tycz­nych pro­ce­sów, tym mniej wysiłku będzie cię to kosztować.

Ludzie, któ­rzy ważą się codzien­nie rza­dziej doświad­czają efektu jo-jo.

Im uważ­niej i czę­ściej obser­wu­jesz to, co robisz, tym lepiej będziesz się kontrolować.

Ludzie zapi­su­jący ilość spo­ży­tego jedze­nia w dzien­niku zrzu­cili dwa razy wię­cej kilo­gra­mów niż ci, któ­rzy uży­wali innych technik.

Mówienie sobie: „zjem coś póź­niej” działa w umy­śle tro­chę tak jak rze­czy­wi­ste jedze­nie. Zaspokaja pragnienie.

Mniej stre­su­jące dla umy­słu jest mówie­nie „póź­niej” niż „nigdy”.

Lwią część nowej lite­ra­tury badaw­czej można by pod­su­mo­wać pro­stą zasadą: naj­lep­szym spo­so­bem na zmniej­sze­nie stresu w życiu jest nie odno­sze­nie pora­żek. Oznacza to takie usta­la­nie pla­nów, żeby miały szansę powo­dze­nia. Ludzie odno­szący suk­cesy nie korzy­stają z sil­nej woli jak z ostat­niej deski ratunku przed katastrofą.

Ci ludzie nie mają tak dużej potrzeby korzy­sta­nia z sil­nej woli, ponie­waż nie drę­czą ich pokusy i wewnętrzne kon­flikty. Lepiej orga­ni­zują życie, by unik­nąć pro­ble­ma­tycz­nych sytuacji.

Kiedy osoby ze skłon­no­ściami do pro­kra­sty­na­cji odczu­wają nie­po­kój zwią­zany z pracą lub są po pro­stu znu­dzone, pod­dają się ocho­cie zaję­cia się czymś innym. Wybierają natych­mia­stową nagrodę: zagra­nie w grę kom­pu­te­rową zamiast posprzą­ta­nia kuchni lub napi­sa­nia pracy zali­cze­nio­wej i sta­rają się zigno­ro­wać kon­se­kwen­cje długoterminowe.

Liczy się wysi­łek, nie rezul­tat. Gdy odpie­rasz pokusę, a potem się jej pod­da­jesz, mimo wszystko jesteś wyczer­pany z powodu ponie­sio­nego wysiłku. Poddanie się nie spra­wia, że otrzy­mu­jesz siłę woli z powrotem.

Pomyśl, co chcesz osią­gnąć w naj­bliż­szym mie­siącu i jak tego doko­nasz. Zostaw sobie miej­sce na drobne potknię­cia i posta­raj się prze­wi­dzieć wszyst­kie prze­szkody. Sprawdź postępy na koniec miesiąca.

Ustal naj­waż­niej­sze cele na dany tydzień.

„Nie możesz mieć wię­cej niż trzech celów. Nie możesz pra­co­wać nad innymi celami dopóki nie osią­gniesz naj­waż­niej­szych trzech”.

Sposobem na zastrzyk siły woli jest uży­cie jej na sprzą­ta­nie. Ludzie zuży­wają mniej siły woli kiedy zoba­czą brudne biurko niż po zoba­cze­niu czystego.

Kiedy redak­tor gazety „The New Yorker”, dla któ­rej pisała Dorothy Parker spy­tał co z tek­stem, który miała już dawno oddać, użyła naj­lep­szej wymówki wszech­cza­sów – „Ktoś inny korzy­stał z długopisu”.

Każdy może skoń­czyć każdą ilość pracy, jeżeli nie jest to aku­rat ta praca, którą w danej chwili ma wykonać.

Benchley wyja­śnił, że prze­czy­tał naukowy arty­kuł o tro­pi­kal­nej rybie, zbu­do­wał szafkę na książki i napi­sał odpo­wiedź na list od zna­jo­mego, który leżał w ster­cie papie­rów przez 20 lat. Wystarczyło, że napi­sał listę zadań, w któ­rej te czyn­no­ści były niżej niż prio­ry­tet – napi­sa­nie artykułu.

Zawodowy pisarz chciał zaj­mo­wać się pracą co naj­mniej 4 godziny dzien­nie: „nie musi pisać, jeżeli nie ma ochoty, nie musi nawet się sta­rać. Może spo­glą­dać przez okno, stać na gło­wie lub wić się na pod­ło­dze, ale nie może wyko­ny­wać żad­nych innych czyn­no­ści, czy­tać, pisać listów, prze­glą­dać gazet lub wypi­sy­wać cze­ków.” Taka alter­na­tywa w postaci robie­nia dosłow­nie NICZEGO jest bar­dzo sku­teczna w walce z prokrastynacją.

Dwie bar­dzo pro­ste zasady – a) nie musisz pisać, b) nie możesz robić nic innego. Reszta sama się speł­nia. Wydaje się, że takim ofen­syw­nym nasta­wie­niem nie pono­sisz żad­nego wysiłku.

Zostawianie sobie czasu na jedną i tylko jedną rzecz.

Postaraj się zacząć dzień poświę­ca­jąc 90 minut na swój naj­waż­niej­szy cel, bez żad­nych przerw.

Wcześniejsze zobo­wią­za­nie jest twoją bro­nią ostateczną.

Jednym z naj­pow­szech­niej­szych powo­dów pro­ble­mów z samo­kon­trolą jest nad­mierna wiara w silną wolę.

Korzyść przy­nie­sie tylko spi­sy­wa­nie ilo­ści słów na począ­tek i na koniec dnia.

Gry: nawet kiedy gra­cze prze­gry­wają bitwy, popeł­niają błędy, czy giną, nadal są zmo­ty­wo­wani, ponie­waż więk­szy nacisk jest poło­żony na nagro­dzie niż na karze. Gracze nie czują, że prze­grali, czują po pro­stu, że jesz­cze nie wygrali.

Kiedy spo­łe­czeń­stwa się roz­wi­jają, nowo­bo­gaccy na początku nie mogą się nacie­szyć poprzed­nio zaka­za­nym owo­cem (lub tym, na co nie było ich stać) ale z cza­sem, szu­kają bar­dziej satys­fak­cjo­nu­ją­cego spo­sobu na życie

Przyjmujemy, że za sprawą cza­ro­dziej­skiej różdżki będziemy mieć wię­cej czasu w przy­szło­ści niż mamy teraz. Akceptujemy więc nowe zobo­wią­za­nia w pracy zaczy­na­jące się za 3 mie­siące, któ­rych nigdy byśmy nie wzięli, gdyby zaczy­nały się za tydzień – a potem oka­zuje się, że nie mamy na nie czasu.

Wewnętrzna dys­cy­plina pro­wa­dzi do zewnętrz­nej życzliwości.

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Efekt
pierwszeństwa
Dużo łatwiej przy­po­mi­namy sobie pierw­sze i ostat­nie ele­menty listy.
Jaką kolej­ność mają pozy­cje na liście?

Jeśli klu­czowe jest zapa­mię­ta­nie przez użyt­kow­ni­ków kon­kret­nych pozy­cji, niech naj­waż­niej­sze będą na początku i na końcu listy. To roz­wią­za­nie można zasto­so­wać w przy­padku listy pozy­cji do zazna­cze­nia, cech pro­duktu, histo­rii firmy – jakich­kol­wiek pod­stron z długą listą elementów.
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
x
Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
sugestie lub informację o napotkanym
błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
pracy, aby te strony były lepsze.

Pozwól nam Tobie podziękować:
no-spam