show menu
+ Menu
kod-talentu

Kod Talentu

Jak zostać geniuszem
The Talent Code
Autor: Daniel Coyle

Wspaniała książka, która poka­zuje, że głę­bo­kie ćwi­cze­nia są tym, co naprawdę spra­wia, że sta­jemy się w czymś lepsi. Czym są głę­bo­kie cwi­cze­nia? To nic innego jak – zma­ga­nie się w okre­ślony, pożą­dany spo­sób – dzia­ła­nie na skraju swo­ich moż­li­wo­ści, gdzie popeł­nia się błędy –doświad­cze­nia, w trak­cie któ­rych jeste­śmy zmu­szeni, by zwol­nić, popeł­nić błędy i popra­wić je. Brzmi banal­nie? Tak Ci się tylko wydaje, sprawdź.

Przez swoje błędy sta­niesz się spryt­niej­szy.” – przy­sło­wie nie­miec­kie
„Z wyjątkiem głup­ców, ludzie nie­wiele róż­nią się mię­dzy sobą inte­lek­tem, a tylko gor­li­wo­ścią i ciężką pracą” – Charles Darwin
„Nauczyciel ociera się o wiecz­ność. Nigdy nie może stwier­dzić, gdzie koń­czy się jego wpływ.” – Henry Brooks Adams

Umiejętność to komór­kowa izo­la­cja, która otula obwody ner­wowe i nara­sta w odpo­wie­dzi na okre­ślone sygnały.
Im więcej czasu i ener­gii wkła­damy w odpo­wiedni rodzaj prak­tyki – im dłu­żej jeste­śmy w stre­fie głę­bo­kiej nauki, wysy­ła­jąc przez swoje obwody odpo­wied­nie sygnały – tym wię­cej umie­jęt­no­ści zyskujemy.

[DWIE LISTY SŁÓW: Kolumna A: słowa są kom­pletne. Kolumna B: sło­wom bra­kuje oczy­wi­stej litery, bar­dzo pro­stej do usta­le­nia.]
Będzie­cie pamię­tać trzy razy wię­cej słów z kolumny B, tej, w któ­rej były tylko frag­menty.
Tak jakby, przez te kilka sekund, wasza zdolność zapa­mię­ty­wa­nia nagle się wyostrzyła.
Gdy natra­filiście na słowa z lukami, stało się coś nie­do­strze­gal­nego, ale jed­no­cze­śnie głę­bo­kiego. Zatrzymaliście się. Zająknęliście się na moment, a potem to roz­gryź­li­ście. Doświadczyliście mikro­se­kundy zma­ga­nia i ta mikro­se­kunda sta­no­wiła o róż­nicy. Nie ćwi­czy­li­ście moc­niej, patrząc na kolumnę B. Ćwi­czy­li­ście głębiej.

Głęboka prak­tyka jest zbu­do­wana na para­dok­sie: zma­ga­nie się w okre­ślony, pożą­dany spo­sób – dzia­ła­nie na skraju swo­ich moż­li­wo­ści, gdzie popeł­nia się błędy – spra­wia, że jeste­śmy mądrzejsi.

Doświad­cze­nia, w trak­cie któ­rych jeste­śmy zmu­szeni do zwol­nie­nia, popeł­nia­nia błę­dów i popra­wie­nia ich.

Grupa A uczyła się z arty­kułu w czte­rech sesjach.
Grupa B uczyła się tylko raz, ale została prze­eg­za­mi­no­wana trzy razy.
Tydzień póź­niej prze­eg­za­mi­no­wano obie grupy, i grupa B uzy­skała 50 pro­cent wyż­sze wyniki niż grupa A.
Uczyli się tylko jedną czwartą tego, co druga grupa, ale nauczyli się dużo więcej.

Uchwyćcie porażkę i zamień­cie ją w umie­jęt­ność.
Chodzi o to, by wybrać cel znaj­du­jący się zaraz poza gra­ni­cami waszych obec­nych umiejętności.

[Symulator lotów] powalał pilo­tom na głęb­szą prak­tykę, zatrzy­ma­nie się, zma­ga­nia, popeł­nia­nie błę­dów i ucze­nie się na nich.
W trak­cie godzin spędzo­nych w symu­la­to­rze lotów pilot mógł, korzy­sta­jąc z urzą­dzeń, star­to­wać i lądo­wać dzie­siątki razy. Mógł piko­wać w dół, prze­cią­gać i wycho­dzić z prze­cią­gnię­cia, spę­dzać godziny w czu­łym punk­cie na kra­wę­dzi swo­ich moż­li­wo­ści, na spo­soby, któ­rych nigdy nie ryzy­ko­wałby w praw­dzi­wym samolocie.

Brazylijska piłka nożna różni się od tej upra­wia­nej przez resztę świata, ponie­waż Brazylia wyko­rzy­stuje spor­towy odpo­wied­nik symu­la­tora lotów. Futsal [potocz­nie: halówka] spręża naj­waż­niej­sze umie­jęt­no­ści piłki noż­nej w małym opa­ko­wa­niu; umiesz­cza gra­czy w stre­fie głę­bo­kich ćwi­czeń, popeł­nia­ją­cych błędy i popra­wia­ją­cych je, cią­gle wymy­śla­ją­cych roz­wią­za­nia na żywe problemy.

Talent określimy w naj­bar­dziej ści­słym sen­sie: posia­da­nie powta­rzal­nych umie­jęt­no­ści, które nie zależą od roz­mia­rów fizycznych.

Im bar­dziej uak­tyw­niamy określony obwód, tym bar­dziej otoczka mie­li­nowa opty­ma­li­zuje ten obwód i tym sil­niej­sze, szyb­sze i bar­dziej płynne stają się nasze ruchy i myśli.

Najlepszym spo­so­bem na stwo­rze­nie dobrego obwodu jest akty­wo­wa­nie go, popra­wia­nie błędów i ponowne akty­wo­wa­nie, powta­rzane aż do znudzenia.

To wymaga ogrom­nej ilości czasu i ener­gii. Jeśli cze­goś nie kochamy, nigdy nie będziemy pra­co­wać wystar­cza­jąco ciężko, by stać się wspaniali.

Im bar­dziej roz­wi­jamy obwód umiejętno­ści, tym mniej jeste­śmy świa­domi, że go wyko­rzy­stu­jemy. Jesteśmy skon­stru­owani tak, by auto­ma­ty­zo­wać umie­jęt­no­ści, prze­cho­wy­wać je w nie­świa­do­mym umy­śle. Ten pro­ces nazy­wany jest automatyzmem.

Im częściej akty­wo­wany jest nerw, tym więk­sza otoczka mie­li­nowa powstaje wokół niego. Im więk­sza otoczka mie­li­nowa, tym szyb­ciej prze­miesz­czają się sygnały, zwięk­sza­jąc pręd­kość aż do stu razy w porów­na­niu do sygna­łów prze­sy­ła­nych przez nie­izo­lo­wane włókna.

Zmagania nie są opcjo­nalne – są neu­ro­lo­gicz­nie nie­zbędne!
By sprawić, żeby obwód umie­jęt­no­ści opty­mal­nie prze­ka­zy­wał sygnały, z defi­ni­cji musimy akty­wo­wać go nie­opty­mal­nie.
Musimy popełniać błędy i zwra­cać na nie uwagę.
Musimy powoli uczyć nasz obwód.
Musimy także cią­gle akty­wo­wać ten obwód – tj. ćwi­czyć – by spra­wić, żeby otoczka mie­li­nowa funk­cjo­no­wała prawidłowo.

Głęboka prak­tyka wspo­ma­gana jest poprzez osią­gnię­cie pier­wot­nego stanu, w któ­rym jeste­śmy uważni, głodni i sku­pieni, a nawet zdesperowani.

Jak fak­tycz­nie działa ludzki układ sercowo-naczyniowy: możemy go ulep­szać, dosto­so­wu­jąc sys­tem aero­bowy i ana­ero­bowy, możemy wzmac­niać serce i mię­śnie zmu­sza­jąc się do dzia­ła­nia na zewnętrz­nych kra­wę­dziach naszych umie­jęt­no­ści – pod­no­sze­nia troszkę więk­szych cię­ża­rów lub prób prze­bie­gnię­cia troszkę więk­szego dystansu.

Umiejętno­ści eks­perc­kie to wynik około dzie­się­ciu tysięcy godzin sumien­nej prak­tyki.
Ericsson nazwał ten pro­ces „celo­wym ćwi­cze­niem” [ang. deli­be­rate prac­tice] i defi­niuje go jako:
- pracę nad tech­niką,
- ciągłe szu­ka­nie opi­nii kry­tycz­nych,
- bez­li­to­sne sku­pia­nie się na zwal­cza­niu słabości.

Niektórzy posia­dają wro­dzone, obse­syjne pra­gnie­nie dosko­na­le­nia się – to, co psy­cho­log Ellen Winner nazywa „sza­łem do mistrzo­stwa” [ang. the rage to master]. Jednak tego rodzaju wewnętrz­nie moty­wo­wani, głę­boko prak­ty­ku­jący ludzie są rzad­ko­ścią i łatwo ich rozpoznać.

Wspaniali artyści rene­sansu mieli jedną cechę wspólną: wszy­scy spę­dzali tysiące godzin w szklarni, jaką jest głę­boka prak­tyka, akty­wu­jąc i opty­ma­li­zu­jąc obwody, popra­wia­jąc błędy, współ­za­wod­ni­cząc i ulep­sza­jąc umiejętności.

Dzieci kar­mione piersią mają wyż­sze IQ, ponie­waż kwasy tłusz­czowe znaj­du­jące się w mleku matki są budul­cem otoczki mie­li­no­wej. Dlatego Amerykańska Agencja ds. Żyw­no­ści i Leków nie­dawno zaapro­bo­wała doda­wa­nie kwa­sów tłusz­czo­wych Omega-3 do mleka w proszku dla dzieci, i dla­tego też jedze­nie ryb, które są bogate w kwasy tłusz­czowe, łączy się z obni­żo­nym ryzy­kiem utraty pamięci, demen­cji i Alzheimera. (Bartzokis codzien­nie zażywa kwasy tłusz­czowe DHA.)

Myśle­nie, że talent bie­rze się z genów i śro­do­wi­ska jest jak myśle­nie, że cia­steczka biorą się z cukru, mąki i masła.

W obwo­dach, które są akty­wo­wane naj­czę­ściej i naj­pil­niej, zjawi się insta­la­tor.
Obwody umiejętno­ści, które są akty­wo­wane naj­czę­ściej, otrzy­mują naj­więk­szy prze­sył.
Umiejętno­ści, które są akty­wo­wane rza­dziej i mniej pil­nie, otrzy­mują mniej­szy przesył.

Mistrzowie sza­chowi nie widzą poje­dyn­czych figur sza­cho­wych, lecz roz­po­znają wzory.
Podczas gdy nowi­cju­sze widzą poroz­rzu­cany alfa­bet poje­dyn­czych figur, mistrzo­wie gru­pują te „litery” w sza­chowe odpo­wied­niki słów, zdań i akapitów.

Umiejętność to roz­po­zna­wa­nie waż­nych ele­men­tów i gru­po­wa­nie ich w mające zna­cze­nie wzory: porcjowanie.

W wylęgar­niach talentu, które odwie­dzi­łem, por­cjo­wa­nie ma miej­sce w trzech wymia­rach.
1. Patrzą na zada­nie jako całość – jako jedną dużą por­cję, mega obwód.
2. Dzielą je na naj­mniej­sze moż­liwe por­cje.
3. Bawią się cza­sem, zwal­niają dzia­ła­nie, a potem je przy­spie­szają, by poznać jego wewnętrzną strukturę.

Przyswójcie sobie obraz umiejętno­ści zanim wyobra­zi­cie sobie sie­bie wyko­nu­ją­cych tę umiejętność.

Założy­ciel szkoły muzycz­nej Meadowmount: Ivan Galamian.
W sie­dem tygo­dni większość uczniów przy­swaja roczny mate­riał, z ponad 500 pro­cent więk­szą pręd­ko­ścią nauki.

Nauczyciele wyko­rzy­stują ideę por­cjo­wa­nia do eks­tre­mów:
Uczniowie tną każdą stronę zapisu nuto­wego na poziome paski, które wkła­dane są do kopert i wycią­gane w loso­wej kolej­no­ści.
Następnie dzielą te paski na mniej­sze frag­menty, zmie­nia­jąc rytm.

Jeśli prze­cho­dzień potrafi roz­po­znać odgry­waną melo­dię, to zna­czy, że nie ćwi­czą jej prawidłowo.

Czy możliwa jest ocena umie­jęt­no­ści jedy­nie na pod­sta­wie opisu spo­sobu ćwiczenia?

Naukowcy Zimmerman i Kitsantas zapy­tali siat­ka­rzy, jak pod­chodzą do ser­wów: jakie są ich cele, pla­no­wa­nie, wybór stra­te­gii, samo­ob­ser­wa­cje i adap­ta­cja – w sumie dwa­na­ście wskaź­ni­ków.
Wykorzystując ich odpo­wie­dzi, prze­wi­dzieli względny poziom umie­jęt­no­ści każ­dego z gra­czy, a następ­nie kazali im zaser­wo­wać, by spraw­dzić dokład­ność swo­ich prze­wi­dy­wań.
Dziewięćdzie­siąt pro­cent róż­nic w umie­jęt­no­ściach można było wyja­śnić odpo­wie­dziami gra­czy.
Eksperci ćwi­czą ina­czej, dużo bar­dziej stra­te­gicz­nie. Gdy im się nie udaje, nie obwi­niają szczę­ścia albo sie­bie samych. Mają stra­te­gię, którą mogą naprawić.

Sprawienie, że umie­jęt­ność się ulat­nia: po pro­stu powstrzy­maj­cie osobę przed sys­te­ma­tycz­nym uak­tyw­nia­niem obwo­dów na zale­d­wie trzy­dzie­ści dni.

Wydaje się, że ist­nieje uni­wer­salne ogra­ni­cze­nie doty­czące tego, jak wiele głę­bo­kiej prak­tyki można wyko­ny­wać w ciągu dnia. Badania Ericssona poka­zują, że więk­szość świa­to­wej klasy eks­per­tów – łącz­nie z pia­ni­stami, sza­chi­stami, powie­ścio­pi­sa­rzami i spor­tow­cami – ćwi­czy trzy – cztery godziny dzien­nie, bez względu na to, jaką umie­jęt­ność ćwiczą.

Kurs „Jak ćwi­czyć” pro­wa­dzony przez Skye Carman.
Chodzi o usta­le­nie punktu rów­no­wagi, w któ­rym możemy wyczuć błędy, gdy się poja­wiają.
By unikać pomy­łek, naj­pierw musimy je wyczu­wać je natychmiast.

Czuły punkt: pro­duk­tywny, nie­wy­godny teren znaj­du­jący się zaraz za gra­ni­cami naszych obec­nych zdol­no­ści, gdzie nie możemy dosię­gnąć do tego, czego chcemy.
Głęboka prak­tyka nie polega tylko na zma­ga­niu się; cho­dzi o szu­ka­nie kon­kret­nych zma­gań, które łączą się z cyklem osob­nych dzia­łań.
Wybierz cel. Sięgnij po niego. Oceń odle­głość pomię­dzy celem i wła­snym zasię­giem. Wróć do kroku pierwszego.

W sta­wa­niu się w czymś dobrym pomaga chęć, a nawet entu­zjazm wobec bycia złym.

Inne wylęgar­nie dzia­łają w ten sam spo­sób: za prze­ło­mo­wym suk­ce­sem idzie olbrzymi roz­kwit talentu.

Po tym, jak Roger Bannister pokonał gra­nicę 1,5 km w cztery minuty, zro­biło to też 17 innych zawod­ni­ków. 17 bie­ga­czy otrzy­mało jasny sygnał – ty też możesz to zrobić.

Momenty, które spra­wiają, że mówimy „Taki chcę być”.

W testach porów­nano nowych muzy­ków, któ­rzy widzieli się w tym zaję­ciu na dłuż­szą metę i tych, któ­rzy tylko pró­bo­wali.
Przy takiej samej ilości ćwi­czeń, grupa poświę­ca­jąca się na dłuż­szą metę wypa­dła o 400 pro­cent lepiej niż grupa krót­ko­ter­mi­nowa.
Grupa poświę­ca­jąca się na dłuż­szą metę przy zale­d­wie 20 minu­tach ćwi­czeń tygo­dniowo robiła szyb­sze postępy niż ta krót­ko­ter­mi­nowa, ćwi­cząca przez pół­to­rej godziny.
Gdy długo­ter­mi­nowe poświę­ce­nie połą­czono z wyso­kim pozio­mem ćwi­czeń, poziom umie­jęt­no­ści wystrze­li­wał w górę.

W tym wszyst­kim cho­dzi o postrze­ga­nie sie­bie. W pew­nym momen­cie, na samym początku, mieli kry­sta­li­zu­jące się doświad­cze­nie przy­no­szące ideę mówiącą: jestem muzy­kiem. Ta idea jest jak kula śniegu tocząca się w dół stoku.

Wizja ide­al­nego „ja” w przyszłości, wizja, która orien­tuje, dostar­cza ener­gii i przy­spie­sza pro­ces, a która ma swój począ­tek w świe­cie zewnętrznym.

Bycie wysoce zmo­ty­wo­wa­nym to, gdy się nad tym zasta­no­wić, nieco nie­ra­cjo­nalny stan.
Osoba rezy­gnuje z teraźniej­szej wygody na rzecz pracy pro­wa­dzą­cej do poten­cjal­nych więk­szych korzy­ści w przy­szło­ści.
To nie jest rów­nie pro­ste, co stwier­dze­nie: chcę X.
To mówie­nie czegoś dużo bar­dziej skom­pli­ko­wa­nego: chcę X w przy­szło­ści, więc lepiej teraz będę robić Y jak sza­lony.
Mówimy o moty­wa­cji, jakby to była racjo­nalna ocena przy­czyny i skutku, ale w zasa­dzie jest to bar­dziej zakład.

Jeśli jeste­śmy w miłym, łatwym i przy­jem­nym śro­do­wi­sku, natu­ral­nie odci­namy się od wysiłku. Po co pra­co­wać?
Jednak jeśli ludzie otrzy­mują sygnał, że jest ciężko, natych­miast stają się zmo­ty­wo­wani.
Miłe, dobrze utrzy­mane szkoły tenisa dają nam luk­su­sową przy­szłość już teraz. Oczywiście, że będą demo­ty­wo­wani. Nie mogą na to niczego poradzić.

Zapał zależy od pro­stych stwier­dzeń na zasa­dzie „jeżeli – to”, z jedną czę­ścią, która jest zawsze taka sama: „lepiej weź się do roboty”.
Widzisz kogoś, kim chcesz się stać? Lepiej weź się do roboty.
Chcesz nad­robić zale­gło­ści w sto­sunku do grupy? Lepiej weź się do roboty.

Strata rodzica jest pier­wot­nym sygnałem: nie jesteś bez­pieczny.
Nie musimy być psy­cho­lo­gami, by doce­nić olbrzymi potok ener­gii, który może spo­wo­do­wać brak bezpieczeństwa.

Curaçao roz­wijał talent z powodu prze­sła­nia suk­cesu Jonesa, które zostało zamie­nione w godne zaufa­nia połą­cze­nie pier­wot­nych sygna­łów i wzmoc­nione.
Boisko Frank Curiel Field, mimo wszystko, wygląda tylko jak zde­ze­lo­wane pole do gry w base­ball.
To w rze­czy­wi­stości antena o mocy miliona watów, stale trans­mi­tu­jąca potężny stru­mień sygna­łów i obra­zów, które skła­dają się na eks­cy­tu­jący szept: hej, to mógł­byś być ty.

Połowę dzieci chwa­lono za inte­li­gen­cję („Musisz być mądry”), a połowę za ich wysi­łek („Musiałeś pra­co­wać bar­dzo ciężko”).
Grupa chwa­lona za wysiłek popra­wiła swoje począt­kowe wyniki o 30 pro­cent, pod­czas gdy wynik grupy chwa­lo­nej za inte­li­gen­cję pogor­szył się o 20 pro­cent.
Wszystko z powodu tego jed­nego zdania.

Nauczyciele i tre­ne­rzy, któ­rych poznałem, byli cisi, a nawet powścią­gliwi.
W większo­ści byli starsi; wielu z nich uczyło od trzy­dzie­stu lub czter­dzie­stu lat.
Mieli takie samo spoj­rze­nie: spo­kojne, głębo­kie, bez mru­gnię­cia okiem.
Dużo wię­cej słu­chali niż mówili.
Wydawało się, że mają aler­gię na moty­wu­jące lub inspi­ru­jące prze­mowy; spę­dzali więk­szość czasu na ofe­ro­wa­niu małych, celo­wych, bar­dzo kon­kret­nych popra­wek.
Mieli nie­zwykłą wraż­li­wość wobec osoby, którą uczyli, dopa­so­wu­jąc każde prze­sła­nie do oso­bo­wo­ści każ­dego ucznia.

Sang potrze­bował wię­cej emo­cji, więc Jensen zmie­nił się w pod­eks­cy­to­waną che­er­le­aderkę; Delphos potrze­bo­wał stra­te­gii ucze­nia się, więc Jensen zamie­nił się w mistrza Zen. Nie tylko powie­dział im, co robić: stał się tym, co oni powinni robić, komu­ni­ku­jąc cel gestem, tonem, ryt­mem i spoj­rze­niem. Sygnały były ukie­run­ko­wane, zwię­złe, nie­chy­bione i dokładne.

Obserwujący tre­nera Woodena zauwa­żyli 2 326 osob­nych aktów naucza­nia. Zaledwie 6,9 pro­cent z nich sta­no­wiły kom­ple­menty. Tylko 6,6 pro­cent sta­no­wiły wyrazy nie­za­do­wo­le­nia. 75 pro­cent to były czy­ste infor­ma­cje: co robić, jak to robić, kiedy zin­ten­sy­fi­ko­wać dzia­ła­nie. Jedną z naj­częst­szych form naucza­nia Woodena była trzy czę­ściowa instruk­cja, gdy mode­lo­wał wła­ściwy spo­sób robie­nia cze­goś, poka­zy­wał nie­wła­ściwy spo­sób, a następ­nie ponow­nie mode­lo­wał wła­ściwy sposób.

Prawa ucze­nia się:
- wyjaśnie­nie,
- demon­stra­cja,
- imi­ta­cja,
- popra­wia­nie,
- powta­rza­nie.

Nie szu­kaj­cie dużej, szyb­kiej poprawy. Szukajcie małej poprawy, raz dzien­nie. To jedyny spo­sób, w jaki może się to dziać – i gdy to się dzieje, zostaje na stałe.” – napi­sał w swo­jej książce „Wisdom of Wooden”.
„Tego, jak ważne jest powta­rza­nie aż do osią­gnię­cia auto­ma­ty­zmu nie da się wyol­brzy­miać” – powie­dział w „You Haven’t Taught Until They Have Learned”.

Dobrzy tre­ne­rzy poma­gają akty­wo­wać wła­ściwy obwód tak czę­sto, jak to możliwe.

Płyty DVD mające dzia­łać na mózg nie­mow­ląt nie dzia­łają, ponie­waż nie powo­dują głę­bo­kiej prak­tyki – w rze­czy­wi­sto­ści, aktyw­nie jej zapo­bie­gają, zaj­mu­jąc czas, który mógłby być wyko­rzy­stany do akty­wo­wa­nia obwodów.

The Shyness Clinic – Klinika Wstydliwości: zało­ży­ciel Philip Zimbardo. „Uważamy, że ludzie są nie­śmiali nie dla­tego, że brak im umie­jęt­no­ści spo­łecz­nych, ale dla­tego, że nie wyćwi­czyli ich odpo­wied­nio. Rozmawianie przez tele­fon lub zapra­sza­nie kogoś na randkę jest umie­jęt­no­ścią, któ­rej można się nauczyć tak, jak for­hendu w teni­sie. Kluczem jest to, by ludzie trwali w nie­kom­for­to­wej stre­fie, uczyli się tole­ro­wać nie­po­kój. Jeśli ćwi­czy­cie, może­cie zna­leźć się na takim pozio­mie, na jakim chcecie.”

Nerwica to po pro­stu wyso­kiej klasy słowo na jęcze­nie” – powie­dział – „Problemem więk­szo­ści tera­pii jest to, że poma­gają nam się poczuć lepiej. Ale dzięki nim nie jeste­śmy lepsi. Musimy poprzeć to dzia­ła­niem, dzia­ła­niem, działaniem.”

Poznaj swoją
następną
ulubioną
książkę.
Mądrego zawsze miło posłuchać
Czego uczą nas marki, którym ufamy?
My, zadajemy sobie to pytanie każdego dnia.
W tym miejscu chcielibyśmy dzielić się z Tobą efektami naszych poszukiwań.

Kompletowanie zestawu
Im bli­żej jeste­śmy skom­ple­to­wa­nia całej kolek­cji, tym bar­dziej chcemy mieć wszyst­kie jej elementy.
Ta zasada ma zasto­so­wa­nie także w przy­padku nie­do­koń­czo­nych puz­zli i obraz­ków – chcemy zoba­czyć cały, ukoń­czony obra­zek.

Poszukaj logicz­nych zesta­wów (jak rodzaje infor­ma­cji), które mogą suge­ro­wać kom­ple­to­wa­nie kolek­cji. Co ludzie mogą zbie­rać w Twoim sys­te­mie? Jak można pogru­po­wać te ele­menty w odrębne zestawy by stwo­rzyć łatwiej­sze do osią­gnię­cia cele (i moty­wa­cję do dal­szego zbie­ra­nia więk­szej kolekcji)?
Jestem zainteresowany!
Do: studio@owocni.pl
Od:
Twoja wiadomość
Witam, nazywam się , chętnie nawiąże kontakt z Owocnymi w sprawie współpracy nad nowym projektem. Poproszę o kontakt i wstępną ofertę. Mój numer telefonu to:
[Dostosuj tę wiadomość]
  • Częste pytania
    Ważne pytania i odpowiedzi
    1A co jeśli wasz projekt po
    prostu mi się nie spodoba?
    odpowiedź
    2Jak obsługujecie małe
    i początkujące firmy?
    odpowiedź
    3Jak wygląda
    współpraca na odległość?
    odpowiedź
    4Jaką gwarancję
    jakości otrzymam?
    odpowiedź
    5Ile wynosi minimalny
    budżet projektu?
    odpowiedź
    6Jak rozpocząć współpracę?
    odpowiedź
    Zapytaj o swój projekt
  • Broszura
    Jestem zainteresowany!
    Broszura
    firmowa.
    Jest darmowa!Niezbędna na zebraniu
    lub spotkaniu biznesowym.
    Pobierz broszurę - kliknij

Opublikuj treść u siebie

Chcesz zamieścić tą treść na swoim
blogu, za darmo? Nic prostszego!

Wystarczy, że wstawisz link zwrotny.
Zobacz jak publikować nasze treści.

  • Pisz dla nas
    Pisz dla nas, ekspercie

    Szanowny ekspercie.
    Podziel się wiedzą i odbierz zapłatę.

    Za dobrą treść, płacimy dobre pieniądze.
    Sprawdź to - kliknij tutaj.

  • Wesprzyj nas
    IMarketing

    Podoba Ci się to co robimy?
    - Udziel nam wsparcia, to łatwe - sprawdź tu.

Kliknij lubię to na
x
Będziemy Ci bardzo wdzięczni za
sugestie lub informację o napotkanym
błędzie. Każdego dnia wkładamy wiele
pracy, aby te strony były lepsze.

Pozwól nam Tobie podziękować:
no-spam